Peanuts Dates Raw Bar, Alesto

W najbliższym czasie planowałam nie testować już żadnych batonów, skoro i tak pojawiają się one na blogu zdecydowanie najczęściej, ale dla tej jednej małej przekąski postanowiłam zrobić wyjątek. Wpadłam jednak w pułapkę. Widząc nazwę Peanuts Dates, nie wiedzieć czemu założyłam sobie od razu, że musi ona zawierać moje ukochane masło orzechowe. No a masła nijak nie ma. Są tylko orzeszki ziemne, którymi (mam nadzieję) też zdołam się zadowolić. Tym bardziej że sam batonik nie jest taki zwyczajny, bo to baton wegański.

 

Dostępność i cena

Historia zakupu Peanuts Dates jest bardzo krótka i prosta. Wracałam z treningu, byłam już przeokropnie głodna, a jako że do domu daleka droga postanowiłam wstąpić po coś małego do Lidla. Pierwotnie miałam w planach zakup batona Sante Go On, ale tuż przy nim dostrzegłam całą masę wegańskich cudeniek Alesto, no i moja skłonność do wybierania tego, czego nie znam, zwyciężyła nad racjonalnym myśleniem (nieraz się już przejechałam na takich nowościach). Alesto jest marką własną sieci Lidl. Wniosek z tego taki, że tylko w tym sklepie dostaniecie te batony.

 

Cena: 2,79 zł za sztukę. Jak na zdrowy batonik, a do tego batonik o wyjątkowo solidnej gramaturze (50 g), a jeszcze do tego batonik wegański jest ona naprawdę niezła. Trudno by było znaleźć coś podobnego za mniejsze pieniądze.

 

Skład

 

W Peanuts Dates występują „aż” 3 składniki. Podstawę stanowią daktyle (54,9%), do których dodano sporą porcję orzeszków ziemnych (45%) i… sól! Mam tylko nadzieję, że słoność będzie wyczuwalna i stworzy ciekawą kompozycję z naturalną słodyczą owoców daktylowca. Nie ma co tu się więcej rozdrabniać. Wszyscy widzimy, jak jest – to zdrowa i w pełni naturalna przekąska, po którą mogą sięgnąć także weganie, a także osoby na diecie i nietolerujące glutenu.

 

Rozkład makroskładników jest już mniej korzystny, ale trudno się temu dziwić, skoro ponad połowę batonika wykonano z samych daktyli. Są one, niestety, przede wszystkim źródłem cukrów prostych, dlatego w naszym produkcie znajdziemy ich aż 18,50 g / 50 g! Tłuszczu jest niemalże dwa razy mniej, bo 11,49 g, a białka zaledwie 7,10 g. Niby nie jest to takie „FIT” makro, ale w pewnych sytuacjach Alesto Peanuts Dates może świetnie się sprawdzić – przede wszystkim przed treningiem, kiedy musimy na szybko dostarczyć sobie energii, albo po ćwiczeniach w celu unormowania poziomu glukozy i przyspieszenia procesu odbudowywania glikogenu mięśniowego (abyśmy mogli na nowo nabrać sił i szybciej się zregenerować). Wysoka zawartość cukru ma więc swoje dobre strony.

 

Smak

 

 

Już po pierwszym gryzie wiedziałam, że ten smak skądś znam, że z czymś mi się on kojarzy. Myślałam, myślałam i w końcu na to wpadłam! To po prostu świąteczny piernik, tyle że nieco bardziej miękki, o delikatnym posmaku Irysów – jednych z moich ulubionych cukierków z dzieciństwa, do których mam ogroooomny sentyment. Prawdopodobnie efekt ten jest zasługą makowego posmaku. Nie mam zielonego pojęcia, jak on się tu znalazł (daktyle?), ale pasuje idealnie.  Batonik wywołuje u mnie przyjemne wspomnienia. Nie jest super miękki, ale też nie połamiemy na nim zębów – ma idealny poziom twardości, który pozwala go równomiernie rozdzielać. Powiem Wam, że najbardziej obawiałam się wysokiej zawartości daktyli, bo ostatnio to one zaważyły na średniej ocenie smaku Dobrej Kalorii, ale tutaj ich smak o dziwo gdzieś umyka i co prawda osładzają całość, ale same w sobie nie są zbyt wyraziste. Dla mnie to dobrze! Dzięki temu baton ma umiarkowany stopień słodkości.

 

Masa jest prosta, jednak na szczęście nie nudna. Pomijając sól, w roli dodatków występują jedynie orzeszki ziemne, ale producent postanowił się nimi troszkę zabawić. Zaproponował je chyba we wszystkich możliwych rozmiarach i kształtach. Co prawda według mnie powinny bardziej chrupać, ale i tak korzystnie zmieniają konsystencję masy. Rozczarowała mnie jedynie sól, a raczej jej brak. Kompletnie jej nie wyczuwam, ale może być to kwestia tego, że sama używam jej niestety w nadmiarze.

 

Peanuts Dates to coś dobrego, ale jednocześnie tak prostego, że może aż zbyt prostego. Uważam jednak, że jak na słodycz przygotowaną z trzech (!) składników to smakowy ewenement.

 

 

MOJA OCENA:

Alesto Peanuts Dates Raw Bar jest jednym z lepszych zdrowych batonów, jakie miałam okazję jeść w swoim życiu. Podejrzewam, że od teraz będzie często wpadać do mojego koszyka. Polecam wypróbować! Daję gwarancję, że się nie rozczarujecie.

 

 

7 myśli na temat “Peanuts Dates Raw Bar, Alesto

    1. Ja teeeeż! Ale i tak nie jest źle, a myślę, że niektórzy mogą wyczuć tu sól (ja jej sypię tak dużo, że czasem już nie reaguję na jej smak :D).

    1. No co Ty 😀 A jak czytałam opinie na temat tego batona, to większość osób stwierdzała, że jest właśnie ZA mało słodki. To jakie batony RAW polecasz?

      1. Hm.. ja jestem wybredna – nawet te z dodatkiem kakao mają dla mnie za mało kakao xD Nie jadłam też wszystkich ale pamiętam, że smakował mi RAW protein z kakao 😉

Dodaj komentarz