Baton proteinowy WEIDER 60% (salted peanut-caramel)

Baton proteinowy WEIDER 60% (salted peanut-caramel)

Cały weekend spędziłam w Zakopanem. W sobotę zdobywałam Rysy od strony Słowackiej i z tej okazji postanowiłam na sam szczyt (najwyższy w Polsce) zabrać ze sobą jakiegoś mocarza – padło na baton proteinowy WEIDER 60% o smaku salted peanut-caramel. A czy było warto go tak targać? Noooo… Ja już wiem, jak było. Wy dowiecie się zaraz.

 

Dostępność i cena

Nigdy wcześniej nie spotkałam się z marką Weider. Przypadkowo, gdy przygotowywałam się do wyjazdu w góry i buszowałam po Decathlonie, stojąc w kolejce jak zwykle zaczęłam przyglądać się tym wszystkim pierdołom porozstawianym wokół kas (które są tam tylko po to, aby nas kusić), no i tak natrafiłam wzrokiem na batony Weider. Dostaniecie je prawdopodobnie tylko w Decathlonie (również w sklepie internetowym). Do wyboru są dwa smaki – karmel i wanilia.

 

Do tej pory to Olimp Bar Protein był najdroższym batonem na blogu. Co prawda tytułu nie traci, ale od tej pory współdzieli go właśnie z batonem proteinowym Weider. Standardowa cena obu z nich wynosi 9,99 zł. Przy Olimpie miałam to szczęście, że akurat udało mi się go kupić w promocji, ale już za Weidera zapłaciłam niecałą dychę. Trochę dużo, ale wynika to z nietypowego makro (ale o tym zaraz).

 

Skład

Baton proteinowy WEIDER 60% (salted peanut-caramel) - skład

 

Skład jest dość długi, ale mimo wszystko nie aż tak zły, jak mogłoby się to wydawać. Mamy tu miks trzech rodzajów białka i kilka dodatkowych substancji. Lekko podejrzany jest glicerol, którym co ciekawe uzupełnia się m.in. wkłady do e-papierosów. Ogólnie nie jest jakoś specjalnie szkodliwy, ale w dużych dawkach może powodować silne pragnienie i biegunki.

 

W roli słodzików występują z kolei dwie substancje: E965 i E955. Pierwsza, czyli E965 to maltitol – w stu procentach bezpieczny składnik. Akurat go użyto ciut więcej, także to dobry znak. Druga substancja słodząca to E955, czyli sukraloza, która niestety może już zaszkodzić. Sama w sobie nie jest szkodliwa, ale rozkłada się na niepokojące związki – chlorofruktozy i chloroglukozy, które posądzane są o działanie rakotwórcze. Całe szczęście sukraloza jest o kilkaset razy słodsza od zwykłego cukru, także jej zawartość w batonie powinna być minimalna. A przynajmniej mam taką nadzieję.

 

Skład nie jest więc ani dobry, ani tragiczny. W Weiderze zachwyciło mnie jednak coś innego – rozkład makroskładników. Sami zobaczcie, jak on wygląda w jednym batoniku (45 g):

 

  • 168 kcal
  • tłuszcz 4,5 g
  • węglowodany 7,4 g
  • białko 27 g!

 

Nie miałam jeszcze batona o tak genialnym makro. Jest on dość niskokaloryczny (a i tak się nim najadłam), zawiera minimalną ilość tłuszczu i węgli, a za to duuuuużo białka. Całe 27 g! Tyle samo można znaleźć w ok. 4 jajkach czy 150 g twarogu. Nawet te „lepsze” i droższe batony proteinowe zawierają zwykle znacznie mniej protein.

 

Smak

Baton proteinowy WEIDER 60% (salted peanut-caramel) - wygląd batonika

 

No i zatargałam batona proteinowego Weider na samą górę, tak bardzo się cieszyłam, że zjem go na szczycie, a… no NIE BYŁO WARTO. Opowiem Wam w skrócie, tyle ile zdołałam zapamiętać.

 

Baton proteinowy Weider okazał się totalnie nijaki. Zaraz gdy go odpakowałam, mój chłopak stwierdził, że strasznie śmierdzi – ja na szczęście tego nie czułam, ale już smak totalnie mnie rozczarował. Wszystkie warstwy zlały się w jedną całość. Nie dało się rozróżnić żadnego konkretnego aromatu. Nie smakowało to ani karmelem, ani orzeszkami. Nie było ani słodkie, ani tym bardziej słone. Taka sobie ciastkowata masa, którą można zjeść tylko po to, by jakoś tam zaspokoić głód. Apetytu na słodycze na pewno tym się nie zwalczy.

 

Nawet czekolada nie ratowała całości, bo też totalnie zabrakło jej wyrazistości. Jedynym plusem było to, że o dziwo kompletnie nie wyczuwałam posmaku odżywki białkowej. Wszystko było tak nijakie, że nawet charakterystyczny posmak białka gdzieś się ulotnił. Miało być super, a wyszła nuda. Baton Olimp był sto razy lepszy.

 

MOJA OCENA:

Jeden dodatkowy biceps przyznaję za wyjątkowo korzystną zawartość białka. Dało się to zjeść, ale doznania były takie same jak przy jedzeniu suchej bułki z marketu. A może nawet i słabsze. Na 100% już nigdy więcej tego nie kupię. Was też do tego nie zachęcam.

2 myśli na temat “Baton proteinowy WEIDER 60% (salted peanut-caramel)

Dodaj komentarz