Batony Vitanella (żurawina, migdały i orzeszki ziemne & orzeszki ziemne, migdały, czekolada i rodzynki)

Batony Vitanella (dwa smaki)

Pamiętam, jak za czasów podstawówki, gimnazjum i chyba nawet liceum miałam okresy, w których próbowałam „być fit”, a że moja wiedza na temat żywienia była wtedy znikoma, to polegało to głównie na sięganiu po te wszystkie modne w tamtych latach batoniki musli/fitness etc. Oczywiście ze zdrowym jedzeniem nie miały one nic wspólnego, bo bazowały głównie na czystym cukrze, ale wspomnienia zostały i to przez nie z rezerwą podchodzę do podobnych wynalazków. Już teraz obawiam się, czy dzisiejsze batony Vitanella nie okażą się przypadkiem kopią tego, co jadałam w dawnych latach. U mnie dostępne były ich dwa smaki, ale chyba jest jeszcze jeden (bodajże niebieski?), choć nie mam pojęcia, co może zawierać. Tak więc dziś dwa warianty:

 

√ brązowyorzeszki ziemne, migdały, czekolada i rodzynki

√ różowymigdały, żurawina i orzeszki ziemne

 

Dostępność i cena

Pewnie nie muszę mówić, ale dla jasności powiem – Vitanella to oczywiście marka Biedronki, tak więc batony kupicie w Biedrze. Tylko tam i nigdzie indziej.

 

Cena: 2,99 zł. Waga: 40 g. Jak na zdrowszy baton (o ile rzeczywiście okaże się zdrowszy), wypełniony głównie orzechami, które same w sobie są dość drogie, cena jest całkiem sympatyczna. Dobra Kaloria zwykle kosztuje dokładnie tyle samo, ale jednak jest wyraźnie mniejsza i wygląda na mniej zapychającą, a przy takich produktach przekąskowych dla mnie to minus, tak więc batony Vitanella na ten moment wypadają lepiej.

 

Skład

Batony Vitanella z orzechami - skład i tabela wartości odżywczych

 

Przyznaję, że po moich wcześniejszych doświadczeniach z podobnymi batonami spodziewałam się czegoś tragicznego, a tu całkiem pozytywnie się zaskoczyłam. Idealnie nie jest, ale do tragedii daleko. Składy obu wersji są zbliżone, bo różnią się zawartością poszczególnych orzechów i kilkoma dodatkami, więc nie będę ich rozbijać, tylko ocenię je sobie ogólnie.

 

Dlaczego warto jeść orzechy?

Największym plusem batonów są oczywiście ORZECHY. A to one w obu składach grają pierwsze skrzypce. W wersji różowej jest ich ponad 60%, w wersji brązowe – przynajmniej 43%, ale na pewno więcej, bo w składzie nie podano procentowej zawartości orzechów pekan, a skoro występują one już na czwartym miejscu, to można uznać, że będzie ich całkiem sporo. Każdy gatunek orzechów ma nieco inne wartości odżywcze i właściwości, ale składając to wszystko do kupy, można powiedzieć, że każdy jest na pewno bardzo dobrym źródłem białka roślinnego, zdrowych nienasyconych kwasów tłuszczowych, różnych witamin z grupy B oraz potasu, magnezu i fosforu. Orzechy warto jeść codziennie. Nie ograniczając się wyłącznie do tych ziemnych (doceniam, że sam producent nie zamknął się na inne gatunki).

 

Kilka pozostałych dodatków też zasługuje na uwagę. Żurawina (z wersji różowej) jest doskonałym naturalnym lekarstwem na infekcje układu moczowego. Umożliwia wypłukiwanie bakterii wraz z moczem, a przy tym działa też profilaktycznie, dlatego warto ją stosować zapobiegawczo – powinny to robić przede wszystkim kobiety w ciąży. W wersji brązowej zamiast żurawiny mamy natomiast suszone śliwki i rodzynki. Oba produkty dostarczają polifenoli, czyli związków antyoksydacyjnych. Rodzynki są przy tym znakomitym źródłem potasu (749 mg / 100 g produktu), który dba o serce i układ nerwowy oraz wspomaga syntezę białek, czym może wspierać rozbudowę masy mięśniowej.

 

Miód vs cukier

Przechodzimy do tych mniej sympatycznych dodatków. W obu składach na drugim miejscu pojawia się miód i z jednej strony to dobrze, a z drugiej niedobrze. Tłumaczę, o co mi chodzi. Miód jest produktem wysoce odżywczym, od dawien dawna wykorzystywanym w medycynie naturalnej i z tym nie zamierzam polemizować, ale jednak – niestety – cukier to cukier, a za słodki smak miodu odpowiadają właśnie cukry proste, czyli glukoza i fruktoza. Te natomiast powinniśmy ograniczać. Mimo wszystko jestem zdania, że miód zawsze wygrywa w starciu z czystą sacharozą (cukrem stołowym), która też tworzona jest z glukozy i fruktozy.

Z pewnym oporem, jednak byłabym w stanie zaakceptować ten spory dodatek miodu, tylko wkurza mnie to, że producent i tak musiał dowalić gdzieś czysty cukier. W obu wersjach pojawia się on w chrupkach ryżowych. Plus taki, że raczej nie ma go dużo, więc niewiele to zmienia.

 

Olej kokosowy

Takim typowo niefajnym dodatkiem jest jednak olej kokosowy. Osobiście nic do niego nie mam, o ile tylko ktoś mi nie próbuje wciskać, że jest to najzdrowszy tłuszcz świata i trzeba go jeść na łyżki (bo przecież tak świetnie „odchudza”). Sama czasami używam go w kuchni, ale wtedy go nie utwardzam. A to właśnie obróbka niekorzystnie zmienia jego właściwości. W słodyczach mamy do czynienia z utwardzonym olejem kokosowym, który w takiej postaci staje się głównie źródłem szkodliwych tłuszczy TRANS. Dobrze, że występuje on na samym końcu. Prawdopodobnie jest go więc niewiele, więc od biedy można go przeboleć.

 

Wartości odżywcze

Wartość odżywcza w 1 batonieBRĄZOWY (40 g)RÓŻOWY (40 g)
Wartość energetyczna210 kcal209 kcal
Tłuszcz13,9 g13,2 g
w tym kwasy tłuszczowe nasycone2,4 g1,5 g
Węglowodany14,6 g16,4 g
w tym cukry10,8 g13,0 g
Błonnik2,8 g2,4 g
Białko5,1 g5,0 g
Sól0 g0 g

 

Szczerze mówiąc makro jest takie se. Mało białka, dużo tłuszczu i jeszcze więcej węgli. Cukru też niestety sporo, bo ponad dwie łyżeczki na jednego batona, na plus natomiast całkowity brak soli i kaloryczność. Ze względu na to makro batony Vitanella traktowałabym jako taki zdrowszy deser/dodatek do pełnowartościowego (białkowego) posiłku. Raczej nie jadłabym ich solo, chyba że bezpośrednio po treningu – np. z odżywką białkową – w celu szybkiego uzupełnienia straconej energii.

 

Smak

Batony Vitanella z orzechami - wygląd produktu

 

Sfotografowałam zdjęcie tylko jednego ‚wnętrza’, bo oba batony Vitanella wyglądają niemalże tak samo, z tą małą różnicą, że w różowym widać żurawinę, a w brązowym – zamiast żurawiny – małe kawałki czekolady i rodzynki oraz suszone śliwki, choć tych owoców jest niewiele. I oba smakują tak samo dobrze, jak wyglądają. A wyglądają imponująco. W sumie to nie wiem, czy kiedykolwiek wcześniej widziałam tak ładnego batona (naprawdę bardzo mi się podoba).

 

Obie wersje są PRZEPYSZNE. Tak jak i w składzie największy atut smaku to orzechy – w końcu duże, pozostawione same, niezmielone i niepodane w formie jakiejś papki czy ciastka, wyczuwalnie chrupkie i pyszne. Jak widać niewiele trzeba dla uzyskania świetnego smaku. Ryżowe chrupki występujące między dużymi orzechami też tu robią swoją robotę i łączą to wszystko w jedną całość (tak jak i miód, który zlepia poszczególne elementy i zapewnia batonom pewną wilgotność).

W brązowym sama czekolada jest akurat najmniej ważna i jak dla mnie to w ogóle mogłoby jej nie być. Smak wiele by na tym nie stracił. Drugi (różowy), mimo iż bez czekolady, chyba jest nawet nieco smaczniejszy. Oczywiście obie wersje są mocno zbliżone, ale tu jednak dodatkową robotę robią – o dziwo – rodzynki. Nie jestem ich największą fanką (chociaż tu pewnie niektórych zaskoczę, bo toleruję je w serniku), ale z orzechami tworzą one duet idealny i przy okazji dosładzają całość, więc zdecydowanie tu pasują.

 

MOJA OCENA:

bicepsbicepsbicepsbicepsbiceps

Wyjątkowo nie będę oceniać smaków oddzielnie, jak mam to w zwyczaju w przypadku „grupowych” recenzji, bo pod każdym względem są one do siebie mocno zbliżone i w ostatecznym rozrachunku wypadają tak samo. Pewnie będę żałować tej piątki, bo jest ona totalnie nieobiektywna, ale naprawdę dawno nie jadłam tak dobrych batonów. Uznałabym je za zdrowszą alternatywę dla typowych słodyczy. Zdecydowanie zdrowiej zjeść batona Vitanella niżeli Snickersa czy Marsa. A przyjemność taka sama.

Dodaj komentarz