Chałwa KOSKA (waniliowa bez cukru)

Chałwa KOSKA (waniliowa bez cukru)

Ostatnio złapałam jakąś fazę na chałwę. Kupuję ją niemal codziennie, no ale nie ma co ukrywać, że taka najzwyklejsza chałwa z marketu dobrym wyborem nie jest, bo przeważnie ma mnóstwo cukru i sporo zbędnych dodatków. A tu totalnie przypadkiem znalazłam dla niej chyba fajną alternatywę. Chałwa KOSKA cukru w ogóle nie zawiera. Powinno być smacznie, bo Koska to turecka firma, która od już od 1907 r. produkuje tradycyjne dla tego kraju desery.

 

Dostępność i cena

Głównym minusem takich nietypowych produktów jest to, że trudno je gdziekolwiek znaleźć. No ja chałwę Koska dostałam w Auchanie i wydaje mi się, że jest to nowość w tym sklepie, bo nigdy wcześniej jej tam nie widziałam. W innych stacjonarnych sklepach raczej jej nie ma. Ewentualnie mogłaby być dostępna w jakichś punktach z produktami zza granicy, no i oczywiście w sklepach internetowych (tam macie też więcej smaków do wyboru).

 

Chałwa Koska waży 40 g i kosztuje 2,19 zł. Cena w sumie całkiem przystępna. W Auchanie zwykła chałwa Wedla o prawie takiej samej wadze (50 g) kosztuje prawie 2 zł, czyli niewiele mniej. Także jest spoko.

 

Skład

Chałwa KOSKA (waniliowa bez cukru) - skład i tabela wartości odżywczych

 

Skład – zwłaszcza jak na taki produkt – jest bardzo w porządku. Na pierwszym miejscu pasta sezamowa – inaczej mówiąc tahini, czyli masło zrobione ze zmielonych bądź utartych ziaren sezamu. Fajne źródło białka, nienasyconych kwasów tłuszczowych, magnezu i wielu innych składników odżywczych, a w tym SEZAMOLU, który ma silne działanie antyoksydacyjne.

 

Zaraz potem mamy aż trzy substancje słodzące: syrop maltitolowy, izomalt i sorbitol. Wszystkie są fajnymi składnikami, bo nie powodują próchnicy (nie są rozkładane przez bakterie występujące w jamie ustnej), wykazują się niskim indeksem glikemicznym, dlatego mogą być stosowane przez cukrzyków, a na dodatek zawierają niewiele kalorii. Każda z tych substancji to duuuużo lepsza alternatywa dla czystego cukru (sacharozy).

 

Kolejno w składzie pojawia się polidekstroza, emulgatory i wyciąg z korzenia mydlnicy (też emulgator). Są to typowe dodatki do żywności, których jedynym zadaniem jest zapewnienie odpowiedniej konsystencji produktu i przedłużenie jego daty ważności. Nie doszukiwałabym się w nich niczego strasznego. Jak niemalże każdy związek w dużych dawkach potrafią wywołać pewne skutki uboczne, ale nasze organizmy raczej już do nich przywykły. Wciąż jest ok.

 

Skład zyskuje moje uznanie, bo jest ZNACZNIE lepszy od tego z typowych chałw z marketu, ale z tabelą wartości odżywczych aż tak dobrze nie jest (porównałam ją sobie do tabeli wartości odżywczych jednej z najpopularniejszych chałw waniliowych na rynku). Oczywiście chałwa Koska wciąż wypada lepiek. Plusuje ciut większą ilością białka i dwukrotnie wyższą zawartością błonnika, jednak jej największym atutem jest to, że prawie nie zawiera cukru (jedyne 1,8 g na 100 g!), podczas gdy „standardowa” chałwa stworzona jest z niego praktycznie w 1/3 (29 g cukru na 100 g).  Teraz minus, który najbardziej mnie zaskoczył. Wyszło na to, że chałwa Koska ma tylko odrobinę mniej kalorii od „zwykłej” chałwy. Wciąż jest więc produktem wysokokalorycznym i ja wiem, że dla niektórych będzie to spora wada.

 

Smak

Chałwa KOSKA (waniliowa bez cukru) i pies

 

Jak widzicie na zdjęciu, chałwę testowałam sobie na spacerku, no ale zapomniałam o zrobieniu notatek na telefonie i muszę iść na żywioł. Także będzie szybko.

 

Chałwa Koska była smaczna, ALE nie tak smaczna jak te wszystkie przecukrzone chałwy. No niestety. Zabrakło w niej właśnie słodyczy i jakiejś większej intensywności. Może jestem dziwna, ale lubię te sklepowe podróby chałw, w których aż czuć sam cukier i multum chemii. W sumie nawet nie wiem, co napisać. Nie umiem stwierdzić do końca, co mi w niej nie odpowiadało. Na pewno chodziło głównie o niski poziom słodkości, ale też przy samym końcu chałwy dało się odczuć dziwny, powiedziałabym że mydlany posmak. Może właśnie dlatego ma ona niską gramaturę. Przy takiej ilości jest jeszcze smaczna, ale podejrzewam, że gdybym miała zjeść jej więcej, nie zrobiłabym tego z żadną przyjemnością.

 

MOJA OCENA:

bicepsbicepsbicepsbicepsbicepsbiceps

W sumie to najchętniej wystawiłabym cztery bicepsy z małym plusikiem. Produkt jest dobry, ale czegoś mu zdecydowanie brakuje. Jeżeli zależy Wam na dobrym składzie i prawie zerowej ilości cukru, no to chałwa Koska będzie spoko, ale jeśli szukacie niskokalorycznego odpowiednika zwykłej chałwy, który przy okazji odzwierciedli jej smak, to to już spoko nie będzie. 

2 myśli na temat “Chałwa KOSKA (waniliowa bez cukru)

    1. Możliwe, choć akurat tak często jem produkty ze słodzikami, że raczej wyczuwam, gdy to one zostawiają posmak. Aczkolwiek może w tym przypadku jest inaczej.

Dodaj komentarz