Ciecierzotto Inna Bajka (szpinak i czosnek)

Ciecierzotto Inna Bajka (szpinak i czosnek)

Gotowe dania obiadowe kojarzą się raczej z tłustymi hamburgerami, ewentualnie niejadalnymi i podejrzanymi papkami, ale, jak widać na załączonym obrazku, wcale nie musi tak być. Co prawda składu tego dania jeszcze nie sprawdzałam, ale moja intuicja podpowiada mi, że Ciecierzotto Inna Bajka MUSI być zdrowe. A skoro lubię i ciecierzycę, i czosnek, i szpinak, to powinno być także i smaczne. Powinno.

 

Dostępność i cena

Ciecierzotto ze szpinakiem i czosnkiem kupiłam w Auchanie. Stacjonarnie na pewno jest też dostępne w sklepach E.Leclerc, Carrefour i drogerii Rossmann, a wydaje mi się też (choć mogę się mylić), że widywałam je również w Żabce albo Fresh Markecie.

 

Niestety, ale ponownie to zrobiłam. Zapodziałam gdzieś paragon z zakupów. Najprawdopodobniej w amoku sobotniego sprzątania wyrzuciłam go po prostu do kosza – abstrahując jednak od tego, co się z nim stało, po prostu go nie ma, a ja jestem zdana jedynie na moją, swoją kiepską pamięć. Tak na 90% Ciecierzotto Inna Bajka kosztowało mnie jednak 7,99 zł. A jeśli rzeczywiście tak było, to osobiście uważam, że jest to wysoka cena. W tekturowym pojemniczku znajdę zapewne same warzywa – produkty niskokaloryczne, którymi nijak się nie najem. Jest to równoznaczne z koniecznością dodania do nich czegoś jeszcze, a więc w ostatecznym rozrachunku mój obiad będzie kosztować mniej więcej tyle, ile zapłaciłabym za niego w tańszej knajpce. Czy to się opłaca? No nie bardzo.

 

Skład

Ciecierzotto Inna Bajka (szpinak i czosnek) - skład

 

Skład jest świetny. Choć przyznaję, że zdziwiłabym się, gdyby było inaczej. Podstawą Ciecierzotto Inna Bajka jest oczywiście ciecierzyca (61%). Dodano do niej sporo sproszkowanych warzyw – cebulę, szpinak, czosnek i por – oraz przyprawy i sól morską. No nie ma się do czego przyczepić. Bo niby świeże warzywa byłyby lepsze, ale jednak ich sproszkowanie pozwala na skondensowanie smaku w niewielkiej nawet porcji, a przy tym zachowanie większości składników odżywczych. Warto? No warto! Lepiej jeść warzywa pod taką postacią aniżeli nie jeść ich w ogóle.

 

Tak jak się jednak spodziewałam, kaloryczność dania jest bardzo niska. Cała porcja dostarcza nam zaledwie 245 kcal, więc nawet dla osoby, której dziennie zapotrzebowanie wynosiłoby 1600 kcal, jest to za mało jak na obiadowy posiłek. Pozytywną stroną ciecierzotta są jednak makroskładniki. Mimo iż w ponad połowie pochodzą one z węglowodanów, to jak na wegańskie danie (za sprawą dodania ciecierzycy) jest tu całkiem sporo białka – 14,3 g na porcję, czyli więcej niż w dwóch całych jajkach. Cukru natomiast niewiele, bo nieco ponad jedna łyżeczka, a błonnika dużo, bo aż 8,9 g. Przyczepiłabym się jedynie do minimalnej dawki tłuszczu, ale jest to świetny pretekst do tego, aby po obiadku zrobić sobie „mały” deserek w postaci wafli z masłem orzechowym. No nic nie poradzę, że tak je uwielbiam!

 

Smak

Ciecierzotto Inna Bajka (szpinak i czosnek) - wygląd dania po przygotowaniu

 

Zaczynamy od małego problemu. Nie wiem, czy dodałam za dużo wody (choć zalałam ciecierzotto do wskazanej linii), ale wyszła z tego ciapka. Bardzo wodnista ciapka – uwierzcie na słowo, bo zdjęcie nie oddaje w pełni jej konsystencji. Wydaje mi się, że dwukrotnie mniejsza ilość płynu byłaby wystarczająca. Wtedy ciecierzyca zdołałaby namięknąć, ale jednocześnie ciecierzotto byłoby gęste – takie, jak być powinno. Na ten moment przypomina natomiast brunatną wodę z dodatkami. No nic. Stało się. Przejdźmy do aromatu i smaku.

 

Zapach jest ledwo wyczuwalny. Dopiero po nachyleniu się do miski zaczynam coś tam wyczuwać – głównie ciecierzycę, może jeszcze trochę czosnku. Biorę pierwszą łyżkę do ust i… teraz to już zupełnie nic nie czuję. Smaku, niestety, tak jakby nie ma. A jaki jest sens w przygotowywaniu dania bez praktycznie żadnych przypraw? Bez nawet szczypty soli czy nuty ostrości? Wiem, wiem, w składzie ciecierzotto występuje sól morska, ale nijak nie ratuje ona sytuacji – zapewne jest jej zbyt mało. Oczywiście niektóre warzywa, mięso i owoce są na tyle intensywne, że same w sobie potrafią smakować fantastycznie, ale niestety nie można tego powiedzieć o szpinaku czy ciecierzycy. Wyczuwalny jest tak naprawdę jedynie czosnek. Moje kubki smakowe nie wyłapują nawet cebuli czy pora, co jest dość dziwne, skoro widać je nawet gołym okiem.

 

Ciecierzotto ma przy tym wodnisty posmak (za dużo tej wody, za dużo…). Jest mdłe, czosnkowe i ciapowate. Jem, bo jem, nie jest to rzecz, po której dostałabym mdłości, ale przyjemności nie mam z tego kompletnie żadnej. Wolałabym już skonsumować zwykłą kanapkę z żółtym serem – na pewno byłoby znaaaacznie ciekawiej.

 

Trochę jednak skłamałam, bo jeszcze przed chwilą napisałam, że Ciecierzotto Inna Bajka nie wywołuje u mnie mdłości, a jednak nie dam rady zjeść go do końca. Za dużo tego dobrego, he he.

 

MOJA OCENA:

Po raz kolejny przekonuję się, że te zdrowe gotowe dania chyba nie są dla mnie. To już moje trzecie rozczarowanie na tym polu. Najpierw Pani Marokańska, później Pani Pomidorowa, a teraz to nieszczęsne Ciecierzotto ze szpinakiem i czosnkiem… Na pewno wiecie już, że smak zawsze jest dla mnie najważniejszy. A skoro smaku nie ma, to nie ma i bicepsów.

2 myśli na temat “Ciecierzotto Inna Bajka (szpinak i czosnek)

    1. Właśnie. Żeby to w sumie jeszcze było jakieś wymagające, składało się z tysiąca różnych składników – a tu tylko parę rzeczy, które w kilka minut można samemu połączyć. I na bank lepiej przyprawić.

Dodaj komentarz