Czekolada gorzka kokosowa, E.Wedel
Czekolady,  Testy

Czekolada gorzka kokosowa, E.Wedel

Tym razem – wyjątkowo – od początku można założyć, że nie będzie to produkt o idealnym składzie czy idealnym makro. Ale trudno. Ja po prostu nie mogłam przejść obok niego obojętnie, zwłaszcza gdy raz Anna Karcz (może kojarzycie) robiła na swoim koncie Q&A i zapytana o ulubioną czekoladę wskazała właśnie tę. Pewnie potraktuję ją nieco łagodniej, bo przecież sama ją wybrałam i dobrze wiedziałam, na co się piszę. Zobaczymy. Na pewno mam jednak OGROMNE oczekiwania co do smaku. Czekolada gorzka kokosowa E.Wedel musi być pyszna, a jeśli taka się okaże, będę w stanie wiele jej wybaczyć.

 

Jeszcze dodam tylko, że akurat w ofercie klasycznych gorzkich czekolad Wedla jest całkiem sporo nietypowych smaków do wyboru. Prócz kokosa macie jeszcze takież oto nadzienia:

 

  • wiśniowe
  • o smaku espresso
  • o smaku tiramisu
  • truskawkowe
  • o smaku crème brûlée
  • o smaku panna cotta

 

Oczywiście cały czas mówię tu wyłącznie o czekoladach gorzkich z oferty podstawowej. Wedel ma też bowiem linię premium, a w niej cztery inne wersje gorzkich czekolad (klasyczna 80%, z orzechami i słonym karmelem, z cząstkami wiśni i chili oraz z cząstkami pomarańczy).

 

Dostępność i cena

 

Ja czekoladę Wedel gorzką kokosową kupiłam w Kauflandzie, ale na pewno jest też dostępna w Carrefourze i E.Leclercu, no i podejrzewam, że też w wielu innych sklepach (prawdopodobnie także w Auchanie).

 

Cena normalna: 3,49 zł za tabliczkę 100 g. Mnie się akurat poszczęściło i trafiłam na promocję, więc zapłaciłam jedynie 2,99 zł. Nawet standardowa cena jest jednak bardzo niska. Można się więc spodziewać, że nie jest to czekolada najwyższej jakości. Ale Wedel to Wedel.

 

Skład

Czekolada gorzka kokosowa, E.Wedel - skład

 

Prawdziwa i dobra czekolada to po prostu miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, odrobina cukru i ewentualnie jakieś dodatki zapewniające jej konkretny smak. A tutaj mamy tego niestety znacznie więcej.

Od razu boli mnie dwukrotny widok cukru, a zwłaszcza to, że pojawia się on na pierwszym (!) miejscu w składzie, jeszcze przed miazgą kakaową. Na to jednak byłam przygotowana, bo wiem, że akurat Wedel cukru sobie nie żałuje, tak więc znacznie bardziej boli mnie jednak dodatek tłuszczu palmowego. Nie będę po raz setny mówić o jego złych stronach, bo na pewno wszyscy bardzo dobrze je znacie, ale zdumiewa mnie to, że takie duże marki jak Wedel dalej używają tego składnika. Ja nie wiem, dlaczego jedni są w stanie zastąpić go innymi tłuszczami, a inni dalej się przy nim upierają. Tłuszcz palmowy powinien zniknąć z rynku. Jak widzę go w składzie, to od razu się denerwuję, tak więc czekolada gorzka kokosowa już straciła w moich oczach.

 

Tajemniczy składnik – E476

Reszta składu jest OK, choć jeszcze jeden element może wzbudzać niepokój – E476. Cóż to takiego? E476 to polirycynooleinianu poliglicerolu, substancja otrzymywana z poliglicerolu i oleju rycynowego, pełniąca rolę stabilizatora i emulgatora. Marka E.Wedel zapewne kocha ją i nienawidzi. Kocha, bo używa jej wprost wszędzie i zaznacza, że bez niej receptury byłyby niekompletne. Nienawidzi, bo to właśnie za ten dodatek wciąż jest krytykowana. Ta krytyka jest jednak trochę bezpodstawna. Nie ma badań wskazujących na szkodliwość E476 dla ludzi. W tym momencie za bezpieczną dzienną dawkę dla dorosłego człowieka uznaje się 25 mg substancji / 1 kg m.c., podczas gdy producenci słodyczy podlegają dyrektywom, które zakładają, że w wyrobach czekoladowych może być maksymalnie 5 g polirycynooleinianu poliglicerolu / 1 kg produktu. To oznacza, że nawet jeśli czekolada zawierałaby maksymalną dozwoloną dawkę substancji, przy wadze 50 kg trzeba by zjeść prawie trzy tabliczki, aby przedawkować.

 

Nie da się jednak ukryć, że skład jakoś szczególnie dobry nie jest. Najsmutniejsze jest jednak to, że już teraz wiem, iż z makro będzie jeszcze gorzej.

 

Wartości odżywcze

 

Akurat na moje szczęście Wedel miał już kiedyś w ofertę wersję mleczną kokosową (teraz takiej nie ma, jest jakaś cookie), więc łatwo można porównać, czy w ogóle warto zmuszać się do gorzkiej. No to popatrzmy:

 

Czekolada gorzka kokosowa E.Wedel vs Czekolada mleczna kokosowa E.Wedel

 

Wartość odżywcza na 100 gCzekolada gorzka kokosowa Czekolada mleczna kokosowa
Energia532 kcal516 kcal
Tłuszcz
w tym nasycone kwasy tłuszczowe
32 g
19 g
28,8 g
15,6 g
Węglowodany
w tym cukry
52 g
50 g
58 g
56,8 g
Białko6 g5,5 g

 

Widać wyraźnie, że nie warto. Gorzka wersja nie ma wcale lepszego makro. Jedynym jej plusem jest niższa (niewiele niższa) zawartość cukru, ale by równowaga została zachowana, otrzymujemy więcej kalorii i tłuszczu, w tym także tego nasyconego. Ogólnie rzecz biorąc jest źle.  Czekolada gorzka kokosowa, która – skoro jest gorzka – nie powinna być raczej zbyt mocno dosładzana, w ponad połowie składa się z samego cukru. Wysoka zawartość nasyconych kwasów tłuszczowych też oczywiście nie działa na jej korzyść, ale jest ona usprawiedliwiona tym, że bez tych tłuszczy żadna czekolada, zwłaszcza ta gorzka, nie mogłaby istnieć – dominują one bowiem w tłuszczu kakaowym.

 

Smak

Czekolada gorzka kokosowa, E.Wedel

 

Przyznam się. Tak naprawdę to już moja trzecia tabliczka tej czekolady. Wszystkie poprzednie skończyły swój żywot, zanim w ogóle zdążyłam zrobić zdjęcia. Czyli były takie dobre? Ano właśnie nie do końca.

 

Jest smacznie, ale bez jakichś szaleństw. Warstwa czekoladowa smakuje dokładnie tak samo jak klasyczny gorzki Wedel o 50% zawartości kakao, bo pewnie też jest tym samym, a jako że ja lubię Wedla za delikatność i gładkość, to mi akurat pasuje. Jak zawsze przeszkadza mi jednak zbyt duży (mało powiedziane) dodatek cukru. Gdzieś na jakimś blogu z recenzjami przeczytałam opinię, że czekoladka gorzka kokosowa Wedla zbliża się smakiem do czegoś typowo wytrawnego, a jak dla mnie jest wręcz odwrotnie, bo jak na gorzką czekoladę jest ona bardzo słodka, zdecydowanie za słodka. Jak kupuję gorzką czekoladę, to oczekuję gorzkiej czekolady. Gdybym chciała zjeść mleczną, to wzięłabym mleczną. Nie do końca odpowiada mi też środkowa warstwa. Znaczy się jest smaczna, ale po prostu średnio ją czuć, a już na pewno nie czuć w niej kokosa. To bardziej smak klasyczniemleczny niż kokosowy. Smaczny, ale spodziewałam się czegoś innego, tak więc lekkie rozczarowanie jest.

 

Na cholerę były mi więc te dwie dodatkowe tabliczki? Sama nie wiem. Niby smak taki przeciętny i z wieloma drobnymi minusami, ale jednocześnie lekko uzależniający. Zwalę winę na ten cukier. Odpowiada on zresztą za większość wad produktu.

 

MOJA OCENA:

Zakładałam, że przymknę oko na skład i wartości odżywcze, jeśli tylko smak okaże się prawdziwym majstersztykiem. Ale tak nie jest. Nie widzę żadnego powodu, dla którego miałabym raz jeszcze sięgać po tę czekoladę, bo ani nie powaliła mnie smakiem, ani też nie jest niczym innym. Jeżeli ktoś je ją dla smaku to spoko, jak najbardziej można to robić, ale nie ma co się oszukiwać, że będzie to coś zdrowszego czy bardziej dietetycznego niżeli zwykła mleczna czekoladka. W ramach zachcianki wolę sięgać po Wedla karmelowego z solonymi orzeszkami (kocham!!!), a na co dzień jeść prawdzie gorzkie czekolady. 80% masy kakaowej to minimum. Tego się trzymajmy.

 

Jestem Ola, mam 25 lat i lubię jeść, ćwiczyć i pisać. Stąd pomysł na bloga. Połączenie różnych pasji dające w efekcie przede wszystkim recenzje "fit" i mniej "fit" produktów.

One Comment

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.