Czekolada mleczna bez cukru, Magnetic

Czekolada mleczna bez cukru, Magnetic

Niech nie zmyli was główny tytuł. Tak szczerze użyłam go dla lepszego pozycjonowania, ale dzisiejsza czekolada mleczna bez cukru Magnetic to w rzeczywistości czekolada mleczna BEZ DODATKU CUKRÓW, czyli cukry mogą w niej występować, ale nie będą to cukry specjalnie dodane (te zastępujemy słodzikami), tylko cukry pochodzące naturalnie z różnych produktów (np. mleka). Do wyboru dwie wersje:

 

  • mleczna
  • gorzka

 

Gorzką już kiedyś jadłam i w ogóle mi nie podpasowała, bliżej jej było zresztą do deserowej niżeli do prawdziwej gorzkiej czekolady, tak więc uznałam, że bez sensu ją tu wrzucać, a lepiej skupić się jedynie na mlecznej, bo akurat mlecznych czekolad bez cukru wciąż za wiele nie ma.

 

Dostępność i cena

Magnetic to oczywiście marka biedronkowska, więc czekolady bez cukru są do kupienia w Biedronce. No i super. Po raz kolejny Biedronka zaskakuje na plus, bo w przeciwieństwie do innych dyskontów, które raczej bazują na produktach zewnętrznych firm, ona cały czas wprowadza do swoich marek (głównie jednak Vitanelli) zdrowsze, proteinowe i bezcukrowe wersje różnych produktów, które są i łatwo dostępne, i TANIE.

 

Bo za tę czekoladkę o wadze 90 g zapłaciłam 2,99 zł. Jak się okazuje, nie trzeba wcale zawyżać cen słodyczy bez cukru. Ze świecą szukać zwykłej mlecznej czekolady kosztującej mniej niż trzy złote.

 

Skład i wartości odżywcze

Czekolada mleczna Magnetic bez cukru - skład i tabela wartości odżywczych

 

W jakiejś recenzji tej czekolady, chyba na Instagramie, przeczytałam, że jej skład jest średni, ale w rzeczywistości nie mam pojęcia, dlaczego miałby być średni. Bo czy jest w nim coś złego? Mówiąc krótko: NO NIE. Oczywiście nie jest to przykład najzdrowszej czekolady świata, ale jeśli chcecie zjeść super zdrową czekoladę, no to niestety trzeba się pogodzić z ziemistym posmakiem tej o zawartości miazgi kakaowej na poziomie 90-100%. Bo najzdrowiej jest wtedy, gdy tej miazgi jest najwięcej. Tutaj mamy jej „całe” 36% i to oczywiście kiepski wynik, ale trudno oczekiwać, by czekolada mleczna bez cukru Magnetic miała jej więcej, bo wtedy nie byłaby już mleczna. Z kolei czekolada gorzka bez cukru Magnetic (drugi wariant) ma tej miazgi bodajże 70%, czyli już całkiem nieźle. Wniosek – jak ma być super zdrowo, to nie może być za słodko.

 

Jedynym skutkiem ubocznym spożycia takiej czekoladki może być dłuższe posiedzonko w toalecie, zwłaszcza jeśli w dniu konsumpcji zje się jeszcze inne słodycze czy wyroby napakowane słodzikami. O tym jednak producent wspomina. Na samym początku składu pojawia się info, że „spożycie w nadmiernych ilościach może mieć efekt przeczyszczający” i jest to prawda, bo tak właśnie działają słodziki jedzone w DUŻYCH dawkach.

 

Wyjątkowo tabelę z wartościami odżywczymi macie na zdjęciu, bo akurat się zmieściła. Tym razem czekoladę mleczną bez cukru Magnetic porównamy sobie do… też czekolady mlecznej Magnetic, ale już z cukrem.

 

Czekolada mleczna bez cukru Magnetic vs Czekolada mleczna Magnetic

 

Wartość odżywcza produktu w 100 g:Magnetic mleczna BEZ CUKRUMagnetic mleczna
Wartość energetyczna511 kcal552 kcal
Tłuszcz37 g34 g
w tym kwasy tłuszczowe nasycone23 g21 g
Węglowodany45 g53 g
w tym cukry20 g53 g
alkohole wierowodorotlenowe (poliole)25 g-
Błonnik2,6 g1,7 g
Białko8,9 g6,6 g
Sól0,47 g0,26 g

 

Zaskoczenia brak. Wychodzi na to, że czekolada bez cukru ma dużo lepsze makro. Ale idealne to ono nie jest.

Przede wszystkim mamy tu bardzo dużo tłuszczu nasyconego, bo aż 23 g / 100 g, czyli 20,7 g na jedną czekoladę, co znaczy że dla wielu osób pochłonięcie całej tabliczki skończy się przekroczeniem dziennego limitu na nasycone tłuszcze w diecie. Tego jednak nie sposób do końca uniknąć, bo każda czekolada te kwasy będzie niestety zawierać, ale w przypadku Magnetic pewnym minusem jest też… CUKIER! Bo niby go nie dodano i w składzie oczywiście go nie ma, ale jednak z tych wszystkich naturalnych źródeł trochę się go nazbierało i koniec końców wychodzi na to, że w tabliczce mamy prawie cztery łyżeczki czystego cukru. To i tak lepiej niż dziesięć i pół (tyle z kolei ma wersja klasyczna Magnetic), ale i tak gdzieś tam czuję się z lekka oszukana. Bo można było zrobić to skuteczniej.

 

Dowód? Czekolada mleczna Torras bez cukru. Ona w stu gramach ma zaledwie nieco ponad łyżeczkę cukru, a przy okazji ma też mniej kalorii.

 

Smak

Magnetic czekolada mleczna bez cukru

 

Jestem prawie pewna, że sporo osób będzie tu narzekać. Już się o tym przekonałam. Przeczytałam chyba wszystkie recenzje na temat tej czekolady i jestem aż zaskoczona, bo większość była negatywna. A ja się wyłamię. Co prawda zgadzam się ze stwierdzeniem, że czekolada mleczna bez cukru Magnetic przypomina trochę czekoladę z chamskich czekoladowych figurek (mało apetycznych świątecznych mikołajków), ale to totalnie nie wpływa negatywnie na jej smaczność. Bo smaczna jest. Przynajmniej dla mnie. No i jeszcze dla mojego narzeczonego, który w sumie to zachwycał się nią jeszcze bardziej ode mnie, a zwłaszcza gdy dowiedział się, że TO naprawdę nie ma cukru.

 

Nawet mogłabym powiedzieć, że jest to trochę taki wyrób czekoladopodobny. Ale bardzo smaczny wyrób czekoladopodobny. Dla mnie propozycja Magnetic jest znacznie lepsza od większości klasycznych mlecznych czekolad (no z wyjątkiem Milki) i mówię to z ręką na sercu. W przeciwieństwie do tej zwykłej biedronkowej, której nie znoszę, nie jest płaska i to zarówno w kontekście smaku, jak i w rozumieniu dosłownym, bo tabliczka jest gruba, nabrzmiała i taka jakby treściwa. Idealnie słodka. Wiem, że niektórzy czują tu dość szybko charakterystyczną ostrość słodzików, ale ja nie czuję i mój partner również nie czuje (wiem, pytałam). Rozpuszcza się przecudownie. Nawet w samych ustach. Ja daję jej duże TAK i raczej kupię ponownie, jeśli tylko znowu się na nią natknę.

 

MOJA OCENA:

Znowu spore dylematy. Z całego serca chciałabym dać tej czekoladzie szóstkę, żeby podkreślić to, jak bardzo doceniam obecność takiego produktu w Biedronce, ale pewnych mankamentów nie ukryję, a jednak one mnie rażą. Najmocniej to razi mnie ten cukier, którego miało prawie nie być, a jednak jest go całkiem sporo. Mimo wszystko zawsze to dobra zamiana dla klasycznej mlecznej czekolady. No i zamiana bardzo smaczna. Przynajmniej dla mnie.

 

Info o nowej recenzji zawsze znajdziecie na moim Instagramie!

 

Dodaj komentarz