Czekolada Torras mleczna (bez cukru) na tle Prosto z Mostu Beach Bar

Czekolada mleczna Torras (bez cukru)

Może nie wiecie, ale ja też jadam „zwykłe” słodycze (niestety uwielbiam), tylko jednocześnie cały czas dążę do tego, by w mojej diecie było jak najmniej cukru dodanego. Dlatego właśnie ciągle jestem w konflikcie wewnętrznym (miłość do słodyczy, nienawiść do cukru) i dlatego też ciągle wynajduję nowe produkty bez cukru, mające być jakąś tam alternatywą dla tradycyjnych słodyczy. Dziś czekolada mleczna Torras (ofc bez cukru). Markę Torras będę testować po raz pierwszy, ale wiem, że ma ona sporo innych fajnych produktów w ofercie, przede wszystkim właśnie czekolad.

 

Dostępność i cena

Czekoladę kupiłam w Kauflandzie na dziale ze zdrową żywnością. No i najprawdopodobniej stacjonarnie dostaniecie je tylko w Kaufie. W sumie do wyboru było jeszcze mnóstwo innych czekolad marki Torras, w tym różne z dodatkami (np. z bananem), ale też gorzkie oraz te słodzone stevią. Jeśli chodzi o sprzedaż online, produkty Torras bez problemu dostaniecie na wielu stronach, jednak tą konkretną czekoladę z mojej recenzji znalazłam wyłącznie w trzech internetowych sklepach. Są to: ZDROWYmarket24 (tu najtaniej), diabetyk24 i MarketBio.

 

Cena w Kauflandzie: 6,99 zł za tabliczkę 75 g. Trochę dużo, zwłaszcza biorąc pod uwagę tą niższą od typowej gramaturę, bo jednak zwykle czekolady ważą 100 g. Oczywiście produkty bez cukru rządzą się swoimi prawami i zawsze są droższe od tych „standardowych”, jednakże nie muszą być one AŻ TAK drogie. Udowadnia to m.in. czekolada RED Delight, która kosztuje tyle samo, ale waży już 100 g. Cena jest więc średnia. Raczej bardziej na minus niż na plus.

 

Skład

Czekolada Torras mleczna (bez cukru) - skład i tabela wartości odżywczych

 

Cały skład i wartości jak zawsze na zdjęciu. W skrócie – 6 składników: maltitol, tłuszcz kakaowy, mleko pełne w proszku, miazga kakaowa, lecytyna słonecznikowa i aromat waniliowy. Skład jest ok, ale do pewnych rzeczy można by się było przyczepić. Omówienia wymagają w sumie trzy składniki, bo miazga kakaowa, emulgator (lecytyna słonecznikowa) i aromat waniliowy są w porządku. Tego aromatu ktoś też mógłby się czepić, ale tutaj ilość ma znaczenie.

 

√ Maltitol

 

Pierwszy składnik, czyli maltitol na pewno jest ok. Tak naprawdę nie jest to cukier, bo maltitol należy do grupy polioli (alkoholów wielowodorotlenowych), co zaznaczono na opakowaniu w tabeli wartości odżywczych. To substancja słodząca, która jest jedną z tych najczęściej wykorzystywanych w produktach bezcukrowych i nie bez powodu, bo właśnie dzięki niej czekolada Torras staje się produktem odpowiednim dla diabetyków. Na przodzie opakowania widnieje zresztą znaczek programu WOŚP „Policz się z Cukrzycą”, a z tyłu (tuż pod tabelą wartości odżywczych) znajduje się informacja na temat zawartości wymienników węglowodanowych (1 WW = 32 g) i wymienników białkowo-tłuszczowych (1 WBT = 31 g), co też może się przydać osobom chorującym na cukrzycę. Jedyny minus jest taki, że maltitol – podobnie jak większość substancji słodzących – w dużych dawkach może wywołać efekt przeczyszczający. Producent wspomniał o tym na opakowaniu. Jest więc usprawiedliwiony.

 

√ Tłuszcz kakaowy

 

Dalej mamy tłuszcz kakaowy. Niektórzy na pewno chętnie by się go czepili. Tłuszcz kakaowy w ponad 50% składa się tłuszczu nasyconego, a do tego ma niekorzystny stosunek kwasów omega-3 do omega-6, bo znacznie więcej jest w nim omega-6, przez co może działać prozapalnie. Ja tam jednak czepiać się nie będę, bo jest to absolutnie podstawowy i niezastąpiony składnik. Bez niego czekolada nie mogłaby powstać. A z drugiej strony tłuszcz kakaowy może być np. bardzo fajnym uzupełnieniem diety ketogenicznej.

 

√ Mleko pełne w proszku

 

Następne w składzie mleko w proszku też bywa przedmiotem sporów. Niby to tylko sproszkowane mleko, ale właśnie przez to, że zostało poddane obróbce, zawiera znacznie mniej witamin i minerałów od zwykłego mleka. Z drugiej strony tutaj mamy przynajmniej mleko pełne, a producenci chętnie zamieniają je na odtłuszczone, które wskutek odtłuszczenia staje się jeszcze mniej wartościowe (plus tego zabiegu to tylko mniej kalorii).

Czas na drugi minus. Wskutek sproszkowania mleka dochodzi w nim do powstania większej ilości oksysteroli (pochodne utlenionego cholesterolu), które zachowują się podobnie do cholesterolu. To tak czysto informacyjnie. Co prawda oksysterole mogą mieć działanie rakotwórcze czy np. mutagenne, ale przeciętny człowiek spożywa je na co dzień chociażby w różnych przetworach mlecznych czy nawet samym mleku.

 

√ Podsumowanie

 

Podsumowując – uważam, że skład jest w porządku. Muszę jednak wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy, czyli zawartości masy kakaowej, której tutaj mamy min. 34%. Mało. Gorzka czekolada na pewno byłaby dużo lepszym wyborem właśnie ze względu na wyższą zawartość masy kakaowej, która jest najzdrowszym składnikiem czekolady, ale całkowicie rozumiem, że są osoby, którym taka gorzka nie przejdzie przez gardło. A wtedy Torras staje się fajną alternatywą. Na pewno znacznie fajniejszą od mlecznej Milki czy Wedla.

 

Wartości odżywcze

Jeszcze tylko szybkie info na temat wartości odżywczych. Ogólnie są one bardzo zbliżone do wartości zwykłej mlecznej czekolady. W przypadku rozkładu makroskładników różnice są naprawdę nieznaczne, bo jedynie ciut więcej jest tłuszczu i odrobinę mniej węglowodanów. A kaloryczność? Czekolada Torras w 100 g dostarcza 470 kcal. Dla porównania: 100 g mlecznej Milki, Wedla i Goplany to dokładnie 530 kcal. Torras wychodzi więc trochę lepiej, choć i tu różnica jest delikatna. W tym jednak przypadku niższa gramatura tabliczki wypada na korzyść, bo skoro Torras waży 75 g, to cała tabliczka dostarcza 352,5 kcal. Tutaj już różnicę widać – 352,5 kcal wygląda lepiej niż 530.

 

Smak

Czekolada Torras mleczna i Fritz-Kola na tle Prosto z Mostu Beach Bar

 

No i się zaskoczyłam. Pozytywnie. Bo Torras smakuje w sumie jak zwykła mleczna czekolada. Może nie jest to Milka, której według mnie nie da się niczym zastąpić, ale nie jest to też smak jakieś podrabianej czekolady za złotówkę, a coś na poziomie Goplany czy Wedla (przepraszam fanów Wedla, jednak dla mnie nie jest to najwyższa półka). Taka ponadprzeciętna mleczna czekolada. Nic nadzwyczajnego, ale smacznie.

 

Najważniejsze na pewno jest jednak to, że nie widzę żadnej różnicy między tą czekoladą a czekoladą ze zwykłym cukrem. Maltitol nie jest W OGÓLE wyczuwalny. Mogę się założyć, że nikt by nie poznał, że czekolada Torras została posłodzona czymś innym niż cukrem. W smaku lepsza od RED Delight. Pewnie to właśnie dzięki temu, że nie ma tutaj żadnego gorzkiego posmaku, za który w RED Delight odpowiadał erytrytol. Tak już podsumowując – Torras jest bardzo smaczna, ale jeśli macie wygórowane oczekiwania względem mlecznych czekolad, to może im nie sprostać. Ja tam raczej nie mam.

 

MOJA OCENA:

bicepsbicepsbicepsbiceps

Znowu długo zastanawiałam się nad oceną, ale myślę, że te cztery i pół będzie ok. Tak szczerze, to nie jestem pewna, czy kupię tę czekoladę ponownie, ale diabetykom baaaaaardzo polecam i polecam też osobom, które chcą całkowicie wyeliminować cukier w diecie, a jednocześnie nie zamierzają przekonywać się do gorzkich czekolad. Natomiast do samej marki Torras na pewno jeszcze wrócę.

 

PS – Recenzja nie jest sponsorowana przez fritz-kola (a szkoda…). Zdjęcia robiłam na Beach Barze, a jednak głupio tak siedzieć o suchym pysku. Nie zwracajcie więc uwagi na butelki.

Dodaj komentarz