Fitking Delicious Sauce (chocolate)
Inne,  Testy

Fitking Delicious Sauce (chocolate)

Nowe sosy AllNutrition Fitking Delicious Sauce zadebiutowały gdzieś pod koniec zeszłego roku i chyba dość szybko udało im się zdobyć uwagę klienta, bo bardzo często widuję je na Instagramie. Do wyboru pięć smaków:

 

  • chocolate
  • peanut butter choco
  • creamy hazelnut
  • coconut
  • advocat

 

Początkowo planowałam ocenić przynajmniej ze dwie wersje w jednym teście, ale sosy na tyle mocno od siebie się różnią, że uznałam, iż nie miałoby to sensu. Różnią się nie tylko smakiem, którego jeszcze nawet nie znam, ale chociażby kalorycznością, bo nie są to sosy zupełnie bez kalorii. Taki adwokat ma 16 kcal/100 g, podczas gdy kokos to już 41 kcal/100 g. Na pierwszą próbę wystawiam jednak klasyka, czyli czekoladę i niestety, ale spodziewam się sromotnej porażki po moich uprzednich nieprzyjemnych doświadczeniach z podobnymi sosami (a w tym i z sosem AllNutrition – Creamy Toffee). Ale zobaczymy. Może jeszcze pozytywnie się zaskoczę.

 

Dostępność i cena

Stacjonarnie Fitking Delicious Sauce kupicie w punktach SFD. Listę macie TUTAJ. Online wersję czekoladową zamówicie natomiast m.in. na poniższych stronach:

 

Masa: 530 g. Cena SFD: 15,99 zł. No i jest to naprawdę spoko cena. W przeliczeniu podobnie wypadają bowiem zwykłe czekoladowe sosy, chociażby Dr. Oetkera, o – jak można przypuszczać – znacznie gorszym składzie i makro. No i zawsze możecie skorzystać z dodatkowych kodów rabatowych różnych Influencerek współpracujących z marką. Zazwyczaj dają one ok. -10% na całe zakupy. A kod DOSTAWA79 daje darmową dostawę przy zamówieniach od 79 zł.

 

Skład

Woda, substancja słodząca: erytrytol, skrobia modyfikowana, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu, substancje zagęszczające: celuloza mikrokrystaliczna, guma ksantanowa; regulator kwasowości: lakton kwasu glukonowego, sól, substancja konserwująca: sorbinian potasu, aromaty, substancja słodząca: sukraloza.

 

BEZ DODATKU CUKRU

SŁODZONY ERYTRYTOLEM – ZDROWYM ZAMIENNIKIEM CUKRU

BEZ ASPARTAMU

 

Zdrowe to to na pewno nie jest, ale czy tak zupełnie niezdrowe? W skład wchodzą:

 

• woda 

• substancja słodząca (erytrytol) – bardzo ok, jeden z najlepszych słodzików. Niemalże bezkaloryczny (24 kcal / 100 g).

• skrobia modyfikowana – bezpieczna dla zdrowia. Nie wszystko to, co modyfikowane jest złe. Wbrew pozorom skrobia modyfikowana nie ma nic wspólnego z GMO (żywnością modyfikowaną genetycznie), ponieważ podczas modyfikacji nie zmienia się jej struktury DNA, a jedynie zmienia się jej wybrane właściwości, aby np. poprawić jej rozpuszczalność i lepiej połączyć ją z produktem

• kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu

• celuloza mikrokrystaliczna i guma ksantanowa (substancje zagęszczające) – celuloza to błonnik, a guma ksantanowa działa jak błonnik. To oznacza, że obie substancje nie mogą szkodzić, ponieważ nie są nawet trawione przez organizm, a mogą jedynie wspierać pracę jelit.

• lakton kwasu glukonowego (regulator kwasowości) – raczej nieszkodliwy. W bardzo dużych dawkach może powodować chociażby biegunki, ale tych dużych dawek w sosie SFD na pewno nie znajdziecie.

• sól

• sorbinian potasu (substancja konserwująca) – jeden z lepszych konserwantów, o ile nie najlepszy spośród tych popularnych. Bardzo mnie to cieszy, że producent zdecydował się ograniczyć wyłącznie do niego i nie dodał przy okazji benzoesanu sodu, który jest już znacznie gorszą i wyraźnie szkodliwą substancją, a niestety często występującego właśnie w duecie z sorbinianem. Tu na szczęście tego nie ma.

• aromaty 

• substancja słodząca (sukraloza) – nie jest to może najlepsza substancja słodząca z możliwych, ale jako że idealnie komponuje się z innymi słodzikami, w takich 'fit produktach’ po prostu nie da się jej uniknąć. Bywa czasem posądzana o pewne skutki uboczne, ale jako że tu występuje na szarym końcu w składzie, no to w ogóle nie zawracałabym sobie tym głowy.

 

Dobrze czy niedobrze?

Osobom niezaznajomionym z właściwościami poszczególnych związków skład może wydać się sztuczny, chemiczny (mówiąc kolokwialnie) i ogólnie niefajny, ale wcale taki nie jest. Bo o dziwo jest całkiem w porządku. Oczywiście zawsze lepiej zjeść coś totalnie nieprzetworzonego, ale jako dodatek do zdrowej diety – why not.

 

Wartości odżywcze

Fitking Delicious Sauce (chocolate) - wartości odżywcze produktu

 

Dla mnie Fitking Delicious Sauce jest produktem bezkalorycznym. Jakieś kalorie w nim są, ale jest ich tak mało, że w żaden wyraźny sposób nie zmienią one kaloryczności czy wartości odżywczej posiłku. Tutaj mamy zaledwie 24 kcal a 100 g. A w takim sosie Dr. Oetkera aż 337 kcal na 100 g.

 

Smak

Placki bananowe z sosem Fitking Delicious Chocolate

 

“Doskonała konsystencja – super gęsta i kremowa

Wygodna do wyciskania butelka

530 ml pysznego sosu !!!

Jeśli intryguje cię skąd taka nazwa to skosztuj go,  zrozumiesz, że inaczej nie mogliśmy go nazwać”

 

No na pewno nie jest tak źle, jak zakładałam. Pierwszy plus za zapach, przypominający zwykły czekoladowy słodki sos, taki wiecie – z budek z lodami i goframi, absolutnie niezdrowy i nie-fit. Drugi plus za konsystencję. Nie jest to taki pełnowymiarowy mleczny i idealnie zbity sos, ale jak na coś, co na pierwszym miejscu w składzie ma wodę, ma aż zadziwiająco fajną konsystencję. Lekko galaretowatą, ale przy tym całkiem gęstą. Tego się nie spodziewałam. Miła odmiana po sosie AllNutrition Creamy Toffee, który smakował jak woda ze sztucznym karmelowym aromatem.

 

A smak? Też zły nie jest. Jestem w szoku, bo spodziewałam się kolejnej masakry i liczyłam, że będę mogła trochę się wyżyć, a nie za bardzo mam na czym. Fitking Delicious Sauce smakuje typową mocną czekoladą. Nawet nie gorzką, a deserową, a przy tym nie jest za słodki i za to kolejny plus. Do ideału mu jednak daleko, bo oczywiście smak przypomina rozcieńczoną czekoladę, jak gdyby ktoś zmiksował sobie tabliczkę deserowej z wodą. No i ten posmak. Początkowo nawet go nie było, w zapachu w ogóle nie jest wyczuwalny, ale im dalej, tym bardziej czuć niestety chemię. Może to te aromaty, może to słodziki – nie wiem, ale chemiczny posmak jest. Może fit sosy po prostu muszą walić chemią?

 

Powoli zaczęłam testować ten sosik w różnych słodkich potrawkach i dotychczas nie wypadał najlepiej. Niestety, ale jego smak w jedzeniu bardzo szybko zanika. Niby całkiem nieźle komponuje się z omletami czy bananowymi plackami (na zdjęciu), ale żeby rzeczywiście go wyczuć, za każdym razem musiałam go dodawać kilkukrotnie. Odnosiłam też wrażenie, że bez tego sosu dania wiele by nie straciły. Spróbować można, ale czy warto?

 

MOJA OCENA:

Ta trójka to chyba tak na zachęcę i żeby pokazać, że mimo wszystko jest to – jak na razie – mój najlepszy „fit sos”. Ale nie podzielam zachwytów ludzi Instagrama i nie uważam, żeby był rzeczywiście „f**king delicious”. Pewnie go wykończę, ale spokojnie mogłabym go też komuś oddać czy nawet wyrzucić do kosza (gdyby nie kwestia marnowania żywności). Ani to szczególnie fajne, ani też nie niefajne. Taki trochę produkt bez sensu.

 

Jestem Ola, mam 25 lat i lubię jeść, ćwiczyć i pisać. Stąd pomysł na bloga. Połączenie różnych pasji dające w efekcie przede wszystkim recenzje "fit" i mniej "fit" produktów.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.