Foodini Superfoods (zielony i żółty)
Inne,  Testy,  Wegańskie

Foodini Superfoods (zielony i żółty)

Foodini, czyli markę własną Żabki, do tej pory tworzyły wyłącznie różnego rodzaju smoothies. Na blogu przetestowałam tylko jeden z nich (smacznie zielony ⇐ klik), ale ogólnie wypróbowałam chyba większość smaków. Większością się zachwyciłam, markę od razu polubiłam i dlatego też wiadomość o poszerzeniu jej oferty bardzo mnie usatysfakcjonowała. Teraz trafiły do niej warzywno-owocowe musy Foodini Superfoods. Dostępne w czterech wariantach:

 

  • więcej niż zielony (awokado, pomarańcza, limonka, siemię lniane)
  • imponująco żółty (baobab, banan, ananas, siemię lniane)
  • intensywnie pomarańczowy (chia, mango, marakuja, kurkuma)
  • solidnie różowy (acerola, czarna porzeczka, pitaja, płatki owsiane)

 

Mam dwa pierwsze, bo jednak najbardziej trafiają w moje gusta smakowe, ale nie wykluczam przetestowania dwóch pozostałych wariantów w jakiejś innej recenzji. Zobaczymy.

 

Dostępność i cena

Foodini Superfoods dostępne są tylko w sklepach Żabka. I jakoś tak wyszło, że jest to trzecia z rzędu recenzja produktów z Żabki, zaraz po fajnych sałatkach Dobra Karma i bardzo średnim Monsterze Fiesta.

 

Jedna porcja: 140 ml. Cena standardowa: 4,50 zł, a przy zakupie dwóch sztuk: 3,99 zł za jedną. Trochę dużo, ale niespecjalnie mi to przeszkadza, bo i tak po tego rodzaju produkty sięgam bardzo rzadko, okazjonalnie. Jeśli wy sięgacie częściej i wolicie bardziej ekonomiczne rozwiązania, no to wiadomo – radziłabym robić sobie smoothie samodzielnie, wielce skomplikowane czy czasochłonne to nie jest.

 

Skład

Foodini Superfoods (zielony i żółty) - skład

 

“Foodini jest nie tylko pyszne! Foodini jest super! Dlaczego? Bo oprócz owoców i innych wartościowych składników zawiera superfoods. A to wszystko utrwalone z użyciem hiperwysokiego ciśnienia w niskiej temperaturze.”

 

Na pierwszy rzut oka skład bez zarzutu, co nie? Ale niektórzy na pewno będą się go czepiać. Wszystko przez te owoce. Już lata temu krążył mit, że nie należy jeść ich po 18 (według niektórych już po 15 czy 12, bo inaczej tycie murowane), teraz natomiast ta teoria ewoluowała i coraz więcej osób zaczyna twierdzić, że od owoców tyje się zawsze i na diecie to już w ogóle nie powinno się ich spożywać. To oczywiście błąd. Owoce są jednymi z bardziej naturalnych pokarmów dla ludzkiego organizmu. To skarbnica różnych wartościowych substancji. Oczywiście – owoce to też źródło cukru, jednakże z tego właśnie powodu zaleca się jeść ich mniej niż warzyw. Tak jak ze wszystkim – nawet z owocami nie należy przeginać. A już frutarianizm to dla mnie jakaś paranoja.

 

W obu musach mamy oczywiście superfoods. Są to główne składniki, wymienione jako pierwsze na opakowaniu. W wersji żółtej – baobab. W zielonej – awokado. No i z nimi mam największy problem. Pozycja i podkreślenie na opakowaniu obu tych 'super składników’ (baobabu i awokado) sugerują, że będą one zajmować ważną, a nawet najważniejszą część w składzie, a tu jednak producent sobie zażartował, bo tak wcale nie jest. Zielony ma „aż” 12,3% przecieru z awokado. W żółtym poszalano jeszcze bardziej i dodano do niego całe 1% baobabu. Oczywiście superfoods to z założenia super żywność, mocno skoncentrowana pod względem wartości odżywczych, która nawet w minimalnych porcjach zawiera większą ilość dobrych dla organizmu substancji, ale no bez przesady, są jakieś granice mydlenia konsumenckich oczu. Skoro kupuję produkt, który już w nazwie ma człon „superfoods”, to jednak chciałabym, żeby tego superfoodsu było w nim więcej niż 1%. Lekki niesmak jest.

 

Foodini Superfoods – zdrowe czy niezdrowe?

W rzeczywistości oba musy tworzy głównie przecier jabłkowy, czego się akurat nie spodziewałam, bo producent nawet słowem nie wspomniał o tym składniku na przedniej, najbardziej widocznej i oddziałującej na klienta części opakowania. A mus jabłkowy to standard w tego rodzaju przekąskach. Producenci go lubią, bo jest tani, lubiany przez wszystkich i raczej trudno go zepsuć.

 

Tak podsumowując – ja do tego składu nic nie mam. On jest zdrowy i jest dobry. Po prostu czuję się lekko oszukana, bo producent zasugerował mi coś innego i przez to czegoś innego się spodziewałam, ale jeśli wy nie czujecie się oszukani albo nie macie z tym problemu, to Foodini Superfoods będą wartościową przekąską. Dodatkowym fajnym elementem obu musów jest siemię lniane. Co prawda znowu mamy go niewiele (w wersji żółtej – 2,5%, w wersji zielonej – 1%), ale chciałabym jednak zaznaczyć, że to właśnie siemię lniane jest naszym polskim superfoods, zawierającym kwasy omega-3, LIGNANY, błonnik, witaminy z grupy B, magnez, potas i fosfor. Kwasów omega-3 i lignanów jest w nim więcej niż w nasionach chia! No ale nasiona chia są takie fancy, a len to tylko babciny wymysł…

 

Wartości odżywcze

 

Wartość odżywcza w porcji 140 mlImponująco ŻÓŁTYWięcej niż ZIELONY
Wartość energetyczna133 kcal109 kcal
Tłuszcz4,8 g3,8 g
w tym kwasy tłuszczowe nasycone3,1 g0,7 g
Węglowodany18 g15 g
w tym cukry18 g14 g
Błonnik4,8 g3,4 g
Białko2,1 g2,1 g
Sól0,02 g0,01 g

 

Raczej nikogo nie powinno zaskoczyć to, że pod względem makro musy Foodini to po prostu węglowodany. Jak chcecie stworzyć sobie z nich kompletny zbilansowany posiłek i do tego kupić go w całości w Żabce, to polecam dorzucić do musu serek wiejski albo naturalny skyr (białko) i garść orzechów (tłuszcze).

 

Smak

Foodini Superfoods (zielony i żółty) i pies

 

IMPONUJĄCO ŻÓŁTY

Przesłodkie i przepyszne. Naprawdę. Od razu przyszło mi na myśl skojarzenie z tymi małymi jabłkowymi musami dla dzieci Gerbera, których w sumie za dzieciaka nie jadłam, ale w wieku nastoletnim owszem, nieraz właśnie zastępując sobie nimi słodycze (oczywiście podczas prób odchudzania). Smak ma też drugą stronę i z tej jest po prostu musem bananowym. Bardzo dobry. Dodatkowy plus za to siemię lniane, które pozwoliło na uniknięcie efektu zmielonej papki dla dzieci. Zdecydowanie chętnie będę jeść częściej.

 

WIĘCEJ NIŻ ZIELONY

Też dobry, choć imponująco żółty raczej z nim wygrywa. Zielony ma oczywiście podobny smak, ale jest ciut mniej słodki i delikatnie przebija się w nim gorzkość, prawdopodobnie wynikająca z dodatku awokado. Chociaż nie. Chyba jednak chodzi o dodatek limonki. Ona jest tu zbędna, bo niepotrzebnie zakwasza słodki mus. Ale i tak jest nieźle. Ta wersja na pewno też znajdzie dla siebie odpowiednią grupę odbiorców.

 

MOJA OCENA:

Może i dałabym więcej, gdybym nie czuła się delikatnie oszukana. Bo tak to nie mam się do czego przyczepić. Foodini Superfoods to taka fajna przekąska na raz, którą na pewno będę jeszcze kupować.

 

Jestem Ola, mam 25 lat i lubię jeść, ćwiczyć i pisać. Stąd pomysł na bloga. Połączenie różnych pasji dające w efekcie przede wszystkim recenzje "fit" i mniej "fit" produktów.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.