JAGLANKA Vitanella (banan)

Każdy zasługuje na drugą szansę – z taką właśnie myślą sięgnęłam po Jaglankę Vitanella. Być może pamiętacie (a jeśli nie, zawsze możecie sprawdzić), że mój pierwszy raz z produktami śniadaniowymi tej marki nie był, delikatnie mówiąc, zbyt udany. Owsianka z Ranka swoim smakiem rozczarowała mnie na całej linii. Mam nadzieję, że Jaglanka nie stanie z nią na równi, a pozostawi swojego owsianego rywala daleko w tyle.

 

Jaglanki produkowane są przez markę Brüggen. Dawniej występowały pod szyldem Natura Food, dziś dumnie reprezentują biedronkową Vitanellę. Występują w trzech wariantach smakowych: z bananem, z quinoa i mango oraz z chia, jagodami goji i czarnymi jagodami. Poszłam w klasykę i wybrałam opcję pierwszą. Połączenie banana z jaglanymi płatkami to dość bezpieczna kombinacja, która zwykle wypada smacznie. Zwykle, ale niestety nie zawsze.

 

Dostępność i cena

Jako że Jaglanka produkowana jest specjalnie dla marki Vitanella, dostaniecie ją wyłącznie w Biedronce. Niby dostępność ograniczona, ale Biedronek w Polsce jest tak wiele, że niemalże wszędzie można się na nie natknąć. Cena zdecydowanie atrakcyjna. Za 65 g produktu płacimy 1,99 zł. Owsianka z Ranka jest nieco tańsza (1,69 zł), ale jeśli takie zdrowe gotowe śniadanko miałoby mnie kosztować niecałe dwa złote, nie miałabym na co narzekać.

 

Skład

 

Jak już wspomniałam, całe opakowanie bananowej Jaglanki Vitanella składa się z 65 g masy, co jest równowartością 236 kcal. Przyzwyczaiłam się już do niskiej kaloryczności śniadaniowych gotowców, ale uważam, że aby potraktować je jako energetyczny poranny posiłek, należałoby zjeść dwa takie pudełeczka. A podejrzewam, że dwie porcje bananowej jaglanki nie przeszłyby mi przez gardło.

 

69,8% produktu stanowią same płatki jaglane. Nie są aż tak wartościowe jak te owsiane, bo wykazują się niższą zawartością błonnika i są bardziej przetworzone, ale za to nie zawierają glutenu, który w takiej zwykłej owsiance mógłby się pojawić i z tego powodu nie poleca się jej osobom chorującym na celiakię. Dalej mamy do czynienia z odtłuszczonym mlekiem w proszku (kiepsko) i mieszanką mleczną w proszku (czyli znowu odtłuszczonym mlekiem z dodatkiem cukru, aromatów i koncentratów). Owoców, czyli najbardziej wartościowych produktów, jest oczywiście jak na lekarstwo. Producent dodał zaledwie 2,4 g liofilizowanych bananów. Niech jednak nie zmyli Was ta dziwna nazwa – liofilizacja pozwala na ususzenie owoców bez żadnych strat dla znajdujących się w nich witamin i minerałów. Dzięki niej można zaoszczędzić sobie dodawania chemicznych konserwantów.

 

Jaglanka Vitanella jest przede wszystkim źródłem węglowodanów (na całe opakowanie przypada ich 44,3 g). Ze świecą szukać tu tłuszczu czy białka, dlatego by stworzyć z niej pełnowartościowe śniadanie, uzupełniłabym ją świeżym bananem, jogurtem lub pełnotłustym mlekiem i… jajkiem! Jeśli nie mieliście jeszcze okazji spróbować „jajecznej owsianki„, koniecznie ją przetestujcie – przepis znajdziecie na Youtubie. Jest naprawdę przepyszna, mimo iż sama kombinacja smaków może wydawać się dość dziwna.

 

Smak

 

Jaglankę możecie przygotować na dwa sposoby, uzyskując bardziej płynną lub gęstą konsystencję. Jako że za owocowymi zupkami nie przepadam, zdecydowałam się na tę drugą.

Gdy wzięłam pierwszą łyżeczkę z jaglanką do ust, początkowo smak wydał mi się naprawdę atrakcyjny. Aromat bananów czuć dość mocno, ale jest to zapach przyjemny, unoszący się gdzieś w tle, niedominujący i o dziwo „niezajeżdżający” chemią. Po przełknięciu pierwszego gryza pojawiła się jednak ona. GORZKOŚĆ. Charakterystyczna dla jaglanych płatków i kaszy. Niestety z każdym kolejnym kęsem czuć ją coraz mocniej, a mój początkowy zachwyt zanika. Brakuje mi tutaj również słodyczy. Gdyby tak dodać łyżkę miodu lub nawet odrobinę cukru, byłoby tysiąc razy lepiej. A tak jest średnio. Nie powiem, że nie da się tego jeść, bo (w przeciwieństwie do Owsianki z Ranka) pochłonęłam całą zawartość opakowania. Jaglanka z Biedronki jest po prostu w porządku. I to by było na tyle.

 

 

MOJA OCENA:

 

Jak na tak tani produkt skład jest całkiem OK. Smak, no cóż, nie powala, ale też nie wywołuje u mnie mdłości czy innych nieprzyjemnych odruchów. Jako błyskawiczna opcja śniadaniowa będzie jak znalazł. Na pewno lepiej sięgnąć po Jaglankę Vitanella, aniżeli zapychać się pączkami, gdy nie mamy czasu na przygotowanie porannego posiłku.

 

6 thoughts on “JAGLANKA Vitanella (banan)

    1. Jak Ci smakuje to śmiało jedz 😀 Ja jakoś póki co nie potrafią przekonać się do tej gorzkości, bo zawsze czuję ją czy to w jaglanych płatkach czy w jaglanej kaszy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *