Kellogg's Musli bez cukru (morela i pestki dyni)

Kellogg’s Musli bez cukru (morela i pestki dyni)

Dokładnie ten sam produkt co ostatnio i dokładnie ta sama sceneria. Inny jedynie smak. Trochę nuda, ale staram się robić zakupy najrzadziej jak tylko się da, tak że bazuję na tym, co jeszcze mam w szafkach lub ewentualnie zamówię przez Internet (niedługo pojawi się parę produktów SFD!). A w sumie to jestem ciekawa czy ta wersja Kellogg’s musli bez cukru okaże się tak samo dobra jak ostatnia. A może i lepsza? Tym razem w roli dodatków morele i pestki dyni.

 

Dostępność i cena

W sumie to mogłabym skopiować całą treść o dostępności i cenie z ostatniego wpisu, bo nie zmienia się absolutnie nic. Ten wariant też kupowałam w Kauflandzie i wciąż nie wiem, czy musli bez cukru Kellogg’s są dostępne gdzieś jeszcze (najprawdopodobniej nie). Jeśli macie jakieś info na ten temat, to byłabym wdzięczna za krótki komentarz z nazwą sklepu albo chociaż stroną internetową.

 

Cena oczywiście taka sama jak ostatnio – 12,99 zł za 400 g. Zdania nie zmieniam i dalej uważam, że nie jest ona jakoś okrutnie wygórowana, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę podobne produkty na rynku, które przeważnie mają znacznie gorsze składy. ALE… Pod moim ostatnim postem na Instagramie pojawiły się dwa komentarze, że no musli Kellogg’s są po prostu ZA DROGIE. Może więc coś w tym jest. Ciężko mi stwierdzić, bo na musli totalnie się nie znam, ale też ile ludzi, tyle opinii 🙂

 

Skład

Kellogg's Musli bez cukru (morela i pestki dyni) - skład i tabela wartości odżywczych

 

Podstawa jest niemalże taka sama jak ostatnio – pełnoziarniste płatki jęczmienne, płatki owsiane, płatki żytnie i mąka pszenna. Fajne źródła węglowodanów złożonych, błonnika pokarmowego i witamin z grupy B, oczywiście z wyłączeniem mąki pszennej, która jest akurat zwykłym zapychaczem. Idźmy dalej. Tym razem nie będę od razu wysuwać żadnych wniosków, bo niestety skład jest znacznie dłuższy niż ostatnio i trochę mnie to martwi. W końcu – im więcej dodatków, tym większe prawdopodobieństwo wtopy.

 

A od razu rzuciły mi się w oczy te kawałki morelowe. Niby rzecz prosta, a tu do jej wykonania wykorzystano aż 8 składników. Nieźle. Soki i przeciery są ok, mąka też, a co z glicerolem i pektynami? Niewiele jest badań naukowych, których przedmiotem byłby glicerol, ale może to i lepiej, bo zwykle największym zainteresowaniem cieszy się to, co jest w jakiś sposób kontrowersyjne lub zwyczajnie złe i niekoniecznie dla nas dobre. A glicerol uchodzi za substancję nietoksyczną i ogólnie rzecz biorąc mało szkodliwą. Co prawda może wywoływać pewne skutki uboczne, m.in. biegunkę, wymioty, nudności, wzdęcia czy wzmożone pragnienie, ale aby taki efekt wystąpił, należało by go przyjąć w baaaardzo dużej dawce. Pektyny są z kolei super składnikami. To wielocukry, które występują naturalnie w owocach i wchodzą w skład błonnika pokarmowego. Mają liczne dobre właściwości, także nie będę Was tu nimi zanudzać – jak jesteście ciekawi, to sobie po prostu wygooglujcie.

 

Tak szczerze, to na początku nieco przeraziłam się długością składu, a tu niepotrzebnie, bo jest naprawdę w porządku. Rozkład makro prawie taki sam jak ostatnio, także nie zamierzam się powtarzać. Zajrzyjcie po prostu do poprzedniej recenzji.

 

Smak

Musli bez cukru z mlekiem, owocami mrożonymi i pestkami dyni

 

Na zdjęciu musli już z dodatkami, ale oceniam oczywiście wersję sauté, czyli same płatki z mlekiem. No i na pewno są smaczne. Początkowo wydawało mi się, że dokładnie tak samo smaczne jak ostatnie, ale jednak nie – niby wszystko jest niemalże identyczne, ale jeden mały element (jak to już zwykle bywa) robi różnicę. Tutaj tę różnicę robią kawałki moreli. Są niestety tak słodko-kwaśne, że aż przesadzone i niestety negatywnie odbija się to na smaku. Przy pierwszych łyżkach zupełnie tego nie czuć, ale im dalej, tym niestety gorzej. Jeżeli lubicie mocno słodkie płatki, to te jak najbardziej mogą Wam przypasować, jednak ja preferuję śniadanie bardziej wytrawne i prawdopodobnie właśnie z tego względu neutralny smak kokosa i orzechów nerkowca bardziej mi odpowiadał.

 

Żeby nie było – te musli też są ok i też na pewno będę je jeść, ale po prostu mają ten jeden mały mankament w postaci zbyt wysokiego poziomu słodkości. Jeszcze jedno. Nie łączcie ich z mrożonymi owocami. Ta mieszanka ze zdjęcia była akurat niejadalna. Choć owoce rozmroziłam wcześniej, gdy to wszystko połączyłam, wyszła mi przesłodzona brejka o wątpliwych walorach smakowych.

 

MOJA OCENA:

bicepsbicepsbicepsbiceps

Aż dziwne, że musli bez cukru okazało się trochę za słodkie, ale no bywa i tak. Mimo wszystko uważam, że to dobry produkt i na czwórę jak najbardziej zasłużył. Ostatnie musli oceniłam na 5, także średnia Kellogg’s to taka czwórka z plusem – bardzo w porządku i bardzo polecam, choć nie polecam wychodzić po nie do sklepu, bo pamiętajcie, że SIEDZIMY W DOMU.

Dodaj komentarz