Lays Oven Baked (kurki w delikatnym sosie)

Lays Oven Baked kurki w delikatnym sosie

Nie macie pojęcia, jak długo czekałam na tę recenzję. Nie z powodu braku weny twórczej, a przez brak produktu. No nigdzie nie mogłam go znaleźć. Lays Oven Baked kurki w delikatnym sosie na polskim rynku zagościły już – przynajmniej w teorii – kilka ładnych miesięcy temu, początkowo trafiając wyłącznie do Biedronki i chyba też wyłącznie w ofertach specjalnych, tych tygodniowych. Wielokrotnie ich tam szukałam i w żadnej Biedronce nie mogłam ich dostać. Koniec końców poratował mnie Lidl, gdzie dostępny był też drugi nowy smak Laysów Oven Baked, czyli pikantne gazpacho. A czy warto było szukać tak?

 

Dostępność i cena

Ciężko mi niestety powiedzieć, gdzie możecie szukać akurat tych kurkowych Laysów. Ja kupiłam je w Lidlu, ale to było jakoś tydzień temu, więc oferta mogła się już zmienić. Ale sprawdzajcie po prostu najnowsze gazetki Biedry i Lidla. Nie wydaje mi się, żeby były dostępne gdzieś indziej (ale jak coś wiecie na ten temat, to dajcie mi znać, możecie też pisać na Instagramie).

 

Masa: 220 g. Cena: 5,99 zł. Duuuża paczka za całkiem przystępną kwotę. Zwykłe Laysy Oven Baked kosztują podobnie, więc spoko, bo producenci lubią jednak podwyższać ceny nowych smaków. Tu do tego nie doszło.

 

Skład

 Lays Oven Baked (kurki w delikatnym sosie) - skład chipsów

 

Spodziewałam się czegoś krótszego… Niestety, choć Laysy Oven Baked (pieczone) zawsze darzyłam sympatią, to muszę to powiedzieć, że pod względem składu (nie mówię o makro) zawsze wypadają GORZEJ od zwykłych Laysów, niezależnie od smaku… A już na pewno od tych klasycznych solonych, które w tym momencie zawierają – uwaga – tylko trzy podstawowe składniki: ziemniaki, oleje roślinne i sól. Wracajmy jednak do tych nieszczęsnych kurek.

 

Co zawierają Lays Oven Baked kurki?

 

  • płatki ziemniaczane (59%)

Czyli przetworzone ziemniaki – zmielone i pozbawione wody. Niby nic strasznego, ale zwykle uzupełnia się je różnymi dodatkami (m.in. konserwantami), a tutaj nawet nie wiemy, jakich płatków użył producent. Zwykły ziemniak byłby lepszy.

  • skrobia 

OK.

  • olej roślinny rzepakowy

Dobrze, że nie palmowy. A rzepak i tak jest jedną z fajniejszych opcji, bo zawiera sporo stabilnych jednonienasyconych kwasów tłuszczowych. Lepsza byłaby od niego tylko oliwa z oliwek, która ma mniej wielonienasyconych kwasów, dzięki czemu pod wpływem wysokiej temperatury powstaje w niej mniej szkodliwych związków. Ogólnie jednak żaden olej w chipsach nie będzie zdrowy. Pod wpływem obróbki termicznej i będącego jej skutkiem utleniania kwasów tłuszczowych w oleju dochodzi do powstania aldehydu, który może przekształcić się w akrylamid, podejrzewany o silne działanie rakotwórcze, neurotoksyczne i genotoksyczne. Ale oczywiście chipsy bez tłuszczu nie mogłyby istnieć, więc dodatek oleju jest zrozumiały.

  • preparat aromatyzujący

A w nim aż 14(!) różnych składników (macie je na zdjęciu). No grubo. Z rzeczy średnio fajnych mamy tu trzy wzmacniacze smaku: glutaminian monosodowy, guanylan disodowy i inozynian disodowy, które zapewniają  chipsom smak UMAMI, kojarzony głównie z chińskimi zupkami. W teorii wszystkie te substancje są bezpieczne dla zdrowia, w praktyce różnie się o tym mówi, bo niby w badaniach nie potwierdzono ostatecznie ich szkodliwości, ale podejrzewa się je o wywoływanie m.in. bólów głowy; nie zaleca się ich w szczególności DZIECIOM i osobom chorującym na kamicę nerkową oraz dnę moczanową. Lepiej więc ograniczać, a jak można – unikać. Glutaminian sodu jest przy tym składnikiem hydrolizowanych (przetworzonych) białek roślinnych, które też mamy w składzie.

Dwa razy pojawia się też cukier. Raz w swojej podstawowej formie, raz jako syrop glukozowy. No i jeszcze ostatni dodatek, karmel amoniakalno-siarczynowy, budzi wątpliwości. W testach przeprowadzanych na zwierzętach powodował nadpobudliwość, obniżenie odporności, a nawet nowotwory, u ludzi z kolei doprowadzał do podwyższenia ciśnienia tętniczego i prawdopodobnie także biegunek. W niektórych stanach w USA karmel amoniakalno-siarczynowy występuje nawet na liście związków kancerogennych. Też wypadałoby więc na niego uważać.

  • cukier

No bo co tam, że już dwa razy dodano go do preparatu aromatyzującego. Im słodziej, tym lepiej, co nie?

  • mąka pszenna

Mąka raczej wszystkim znajomy. Podobnie jak cukier w składzie występuje też w preparacie aromatyzującym. Nieodpowiednia dla osób uczulonych na gluten i chorujących na celiakię (bo nietolerancja glutenu i celiakia nie są tym samym mimo podobnych objawów).

  • emulgator (lecytyny sojowe)

Bezpieczny składnik, pozwalający na uzyskanie odpowiedniej struktury produkty i połączenie wszystkich jego składników.

  • glukoza

Czwarty raz – cukier. Ja rozumiem, że słodkie rzeczy są super smaczne, bo sama od czasu do czasu je jem, ale czy naprawdę potrzebujemy tego cukru w CHIPSACH? No chyba nie.

 

Podsumowując – nie jest dobrze. Patrząc na sam skład, dużo chętniej sięgnęłabym teraz po zwykłe Laysy, bo tak szczerze, to wcześniej nawet nie sprawdzałam, co kryje się w tych ‚z pieca’.

 

Wartości odżywcze

Żeby miało to ręce i nogi, od razu wrzucam tabelę z porównaniem wartości odżywczych kurkowych Laysów Oven Baked do klasycznych Laysów solonych (skoro już się czepiłam tych solonych, to niech będą). No to patrzcie:

 

Wartość odżywcza produktu w 100 gLays Oven Baked kurkoweLays solone
Wartość energetyczna443 kcal549 kcal
Tłuszcz15 g34 g
w tym kwasy nasycone1,8 g4,2 g
Węglowodany71 g53 g
w tym cukry7,8 g0,5 g
Błonnik3,9 g4,4 g
Białko5,2 g6,1 g
Sól1,4 g1,1 g

 

Głównym plusem Laysów z pieca jest to, że zawierają jednak wyraźnie mniej kalorii i oczywiście znacznie mniej tłuszczu, w tym także kwasów nasyconych, co jest NAJWAŻNIEJSZE. Minusem – wyższa zawartość cukru, która wynika z zastąpienia tłuszczu węglami i zaskakująca, wyższa zawartość soli (mimo że to te drugie są solone). Dla zaoszczędzenia kalorii spoko, można czasem zjeść, ale Laysów z Pieca na pewno nie należy traktować jak produktu zdrowego czy wartościowego. A zauważyłam, że niestety wiele osób za coś takiego je ma. No niestety. Jak chce się zjeść ZDROWE chipsy, to trzeba sobie obrać, pokroić i upiec ziemniaki. Drogi na skróty tu nie ma. Sorry.

 

Smak

Lays Oven Baked (kurki w delikatnym sosie) i pies na łonie natury

 

Dobre, choć myślałam, że będą bardziej intensywne w smaku. A są dość delikatne. Grzyby czuć, choć nie jakoś specjalnie. Bardziej powiedziałabym, że jest to smak solony o grzybowym posmaku. Tak właśnie wyglądało moje pierwsze wrażenie. Niestety, potem było trochę gorzej.

 

Z tymi chipsami mam bowiem jeden poważny problem. Przy pierwszym podejściu naprawdę mi smakowały i wtedy zjadłam  z narzeczonym na spółę jakoś pół paczki, zamierzając wrócić do niej późnej. No a gdy już oboje spróbowaliśmy zjeść je wieczorem, to… Nikt ich nie chciał. Straciły cały swój urok. Niby smak ten sam, ochota na chipsy jest, ale chętniej sięgnęłoby się po zwykłe paprykowe czy solone, na pewno nie grzybowe.

 

Trzecie podejście i… znowu zmiana. Jakoś tak się stało, że ponownie miałam dobre wrażenia smakowe. Ja nie wiem, o co z tymi chipsami chodzi, ale one są dla mnie dobre tak tylko na raz i to w małej ilości, bo im więcej ich jem, tym bardziej przepełnia mnie grzybowy smak, który nie do końca mi pasuje. Lays Oven Baked kurki nie smakują mi zresztą prawdziwymi kurkami. Bliżej im do grzybowej zupki Amino. Koniec końców jakoś je zmęczyłam, ale stwierdzam, że to jednak nie moja bajka, mimo iż naczytałam się na ich temat wielu pozytywnych recenzji i sporo osób je poleca – więc jeśli lubicie grzyby, to spróbować warto.

 

Jeszcze dla uzupełnienia i dla tych, którzy nigdy nie próbowali Laysów z pieca mogę dodać, że pod względem struktury dla mnie są one lepsze od klasyków. Za sprawą obniżonej zawartości tłuszczu nie mają tej charakterystycznej lepkości i tłustości. Są też grubsze i bardziej chrupkie. Tylko smak – w przypadku kurek – nie ten…

 

MOJA OCENA:

bicepsbicepsbiceps

Prawdopodobnie nie wrócę już więcej do tego smaku. Do Laysów Oven Baked pewnie tak, chociaż z mniejszym entuzjazmem niż dawniej. W tym momencie czuję się trochę rozdarta. Nawet nie wiem, jaką dać ocenę, więc celuję w środek. Tak zachowawczo. Ale w ogóle nie jestem pewna, czy właśnie tyle chcę im dać.

Dodaj komentarz