Masło orzechowe Felix (kremowe)

Dziś produkt z polecenia Cukrowej Drwalowej – blogerki, która podobnie jak ja zajmuje się recenzowaniem produktów spożywczych, tyle że tych trochę mniej fit i zwykle niestety trochę smaczniejszych.  No ale czy masło orzechowe może być niesmaczne? Raczej nie! Więc na kolejny jego test cieszę się jak małe dziecko. Tym razem pod lupą masło orzechowe Felix kremowe. Co prawda recenzja miała pojawić się trochę później, ale zaczęłam niebezpiecznie zbliżać się do denka opakowania. Gdybym poczekała jeszcze tydzień, nie byłoby czego oceniać, więc zostałam zmuszona do przyspieszenia swoich planów.

 

 

Dostępność i cena

Pierwszy duży plus – łatwa dostępność. Ja akurat masło orzechowe Felix kremowe kupiłam w Kauflandzie, ale jest też dostępne w: Tesco, Auchanie, Carrefourze, Selgrosie, czyli we wszystkich najpopularniejszych hipermarketach, a regularnie pojawia się również w mniejszych sklepikach: m.in. Dino, Stokrotce i Lewiatanie.  Drugi plus to rozbudowana oferta maseł orzechowych marki Felix. Jeśli kremowe Wam nie odpowiada, zawsze możecie sięgnąć po to z kawałkami orzeszków, o obniżonej zawartości tłuszczu lub 100% pastę orzechową (zdecydowanie najbardziej FIT).

 

No to teraz pewnie spytacie, dlaczego nie kupiłam pasty orzechowej wykonanej w 100% z samych orzeszków, która lepiej wpisywałaby się w konwencję FIT bloga. Ano dlatego, że odezwał się we mnie mój chytrus i po prostu pożałowałam. Pożałowałam tych 16 zł na pastę i wybrałam dwa razy tańszy produkt. Bo masło orzechowe Felix kremowe kosztowało mnie jedynie 8,99 zł! Mniej niż masełka z Lidla i Biedronki.

 

 

Skład

 

Cudów nie ma. Gdy masło nie jest wykonane z samych orzechów, po prostu nie może mieć idealnego składu. Choć orzeszków ziemnych jest tutaj całkiem sporo (87%), to niestety towarzyszą im różne, lepsze i gorsze substancje. Po pierwsze – olej palmowy, czyli SAMO ZŁO w najmroczniejszym wcieleniu. Po drugie – dekstroza, czyli cukier prosty, zapewne naumyślnie podany w nietypowej formie, by nikomu nie przyszło do głowy, że to po prostu cukier, choć ma on swoje dobre strony i w zależności od zastosowania może być korzystnym składnikiem. Posiłkują się nim przede wszystkim sportowcy, by szybko dostarczyć sobie energii – z tego powodu dekstrozą uzupełnia się batoniki energetyczne i napoje izotoniczne.

 

Skład jest średni, rozkład makro trochę lepszy. Bo ze wszystkich dotychczas testowanych przeze mnie masełek to jest prawie najmniej kaloryczne. Zawiera 600 kcal / 100 g, przegrywając jedynie z masłem Go On (596 kcal / 100 g). Nie myślcie sobie jednak, że dzięki temu jest jakoś super dietetyczne. Masło orzechowe nigdy takie nie będzie. To wysokokaloryczny produkt, który należy albo jeść baaardzo ostrożnie, albo totalnie unikać go na redukcji (albo przejść na masę i bez żadnych oporów wyżerać kolejne słoiczki – ja zdecydowanie preferuję tę opcję).

 

 

Smak

 

Masło orzechowe kremowe Felix nie ma zupełnie naturalnego składu, więc zaliczyłabym je raczej do grupy przetworzonej (zwykle lepszej!) żywności. Zostało mi polecone i, z tego co widziałam, przeważnie jest wysoko oceniane. To chyba wystarczające powody, by mieć wobec niego wyższe wymagania, które oczywiście miałam – spodziewałam się po nim achów i ochów, liczyłam, że przebije nawet Biedronkowe masełko. A nie jest nawet przeciętniakiem w swojej kategorii. Powinno zachwycać, a absolutnie nie zachwyca.

 

Pierwszym delikatnym minusem jest konsystencja. Miała być kremowa, a występują w niej małe drobinki czegoś niezidentyfikowanego. Jak dla mnie są zupełnie niepotrzebne, bo gdy wybieram wersję kremową, chcę, by była idealnie gładka (gdybym nie chciała, sięgnęłabym po wariant z orzeszkami – chyba dość logiczne, czyż nie?). Struktura nie spełnia więc oczekiwań, a smak jest totalnie przeciętny. Trochę orzechowy, ale intensyfikacja orzechów nie jest w nim na jakoś specjalnie wysokim poziomie. Jest za to bardzo słono. Słono, ale zarazem nijako, bo mimo że sól jest jedną z fajniejszych przypraw, gdyż nawet niewielki jej dodatek totalnie zmienia smak produktu, to jednak musi iść z czymś w parze. A tutaj występuje niemalże solo. Przydałoby się więcej słodkości lub orzeszków dla przełamania. Jako dodatek do owocowej owsianki czy omleta – spoko, ale w roli pasty na kanapki nijak się nie sprawdza.

 

Na pewno nie jest to najgorsze masło orzechowe, jakie miałam okazję testować, bo gdyby tak było, w żadnym wypadku nie dotarłabym tak szybko do połowy opakowania. Daleeeeko mu jednak do masełek Vitanella, Go On i NaturAvena. Pod względem smaku ustawiłabym je na równi z masłem orzechowym Mister CHOC z Lidla.

 

 

MOJA OCENA:

Jako koneser masła orzechowego potrafię dostrzec w jego wersjach różne niuanse, które zaburzają jego smak i wpływają na moją ostateczną ocenę. Gdyby liczył się tylko smak, oceniłabym je dokładnie tak samo jak masło Lidlowskie, ale z uwagi na zdecydowanie gorszy skład, w moim mniemaniu zasłużyło sobie wyłącznie na te trzy bicepsy. Cukrowa Drwalowa – czy mi przypadkiem nie trafił się jakiś felerny okaz?!

 

6 myśli na temat “Masło orzechowe Felix (kremowe)

  1. Powiem Ci że mi wlansie pasuje taka niejednolita konsystencja i bardzo podoba mi się ten słony posmak, bo bez niego masła orzechowe wydają mi się zbyt mdłe i nudne 😀 może to kwestia gustu, a może zmienili trochę recepturę – ja ostatnio jadłam to masło ze dwa albo trzy lata teamu xD (wole Nutelle więc rzadko kupuje maslo orzechowe :D)

    1. Słoność jest jak najbardziej w porządku, tyle że jak dla mnie w maśle orzechowym musi ona iść w połączeniu ze słodkością :d Ale możliwe jest to, że receptura rzeczywiście została zmieniona.

      Co do Nutelli – należę do wyjątków i zupełnie mnie nie kręci. 😀

Dodaj komentarz