Masło orzechowe Go On PROTEIN (z kakao)

Masło orzechowe Go On PROTEIN (z kakao)

Nie mogłam się oprzeć. Masło orzechowe z ostatniej recenzji tak bardzo mi się spodobało (inaczej być nie mogło, w końcu słony karmel), że już wtedy wspomniałam o swojej chęci przetestowania drugiego wariantu. Tak też czynię. Dzisiaj sprawdzam ten sam produkt, ale drugi wariant smakowy, czyli – gwoli jasności – masło orzechowe Go On PROTEIN z dodatkiem kakao.

 

Dostępność i cena

Na razie nie widziałam, żeby jakikolwiek inny sklep wprowadził te masła do oferty, więc stacjonarnie ten wariant smakowy też dostaniecie w Auchanie i póki co raczej tylko tam. Online zamówicie w sklepie internetowym SanteTUTAJ. W tym momencie mają akurat brak na stanie, ale na stronie podają info, że dostawa jest planowana.

 

Za wersję z kakao zapłaciłam tyle samo ile za słony karmel, czyli 13,99 zł za 350 g. Tak jak już wspominałam ostatnio, za wyższą cenę odpowiadają dodatki, czyli głównie białko (WPC) i ksylitol. A teraz mam przekonanie, że nie jest ona wcale wygórowana. Zwłaszcza, że naprawdę jest to masło proteinowe i przy tym nie klasyczne, a smakowe.

 

Skład

Masło orzechowe Go On PROTEIN (z kakao) - skład

 

Skład znów czysty. Cztery składniki dokładnie takie same jak w poprzednim maśle (orzeszki, ksylitol, koncentrat białek serwatkowych WPC i sól morska), zmienia się tylko dodatek odpowiadający za smak, bo w słonym karmelu mamy jakiś aromat, a tu oczywiście kakao. Widać jeszcze jedną różnicę – w zawartości orzeszków. Tu jest ich mniej (86,8% w karmelu, 81,1% w czekoladzie), ale to dlatego, że trzeba było zrobić trochę miejsca na kakao. Wybaczone.

 

Na temat ksylitolu i ogólnie masła z orzeszków arachidowych pisałam już ostatnio, więc jeśli ciekawią was te tematy, wystarczy, że zajrzycie do poprzedniej recenzji. Tym razem chciałabym się zatrzymać na kakao, które jest moim absolutnym ulubieńcem i fantastycznym składnikiem zdrowej diety. Oczywiście mówię tu o czystym i naturalnym kakao. Nie o Puchatkach czy Nesquikach, które z prawdziwym kakao nie mają za wiele wspólnego.

 

Dlaczego kakao jest spoko?

 

  • Bo zawiera mnóstwo polifenoli

    – czyli antyoksydantów. Głównie flawonoli i proantocyjanidyn. Wpływają one pozytywnie na stan skóry i zapewniają jej młody wygląd, wspomagają pracę mózgu i koncentrację oraz wspierają odporność. Choć ważniejsze może być to, że mogą chronić przed rozwojem miażdżycy, choroby wieńcowej serca i innych schorzeń układu sercowo-naczyniowego, a nawet i nowotworami. Pośrednią przyczyną nowotworów jest nadmiar wolnych rodników, a skoro wolne rodniki likwidowane są przez antyoksydanty, no to antyoksydanty w jakimś stopniu chronią przed rakiem (choć – jak pokazują badania – nie każdą jego odmianą).

 

  • Bo zawiera anandamid

    – który ma działanie zbliżone do marihuany! Wpływa na te same receptory i dzięki temu wykazuje się silnym działaniem leczniczym – wspomaga serce, układ krwionośny i ogólnie układ odpornościowy. To związek psychoaktywny, dlatego może działać uspokajająco, zmniejszać ból i poprawiać nastrój, ale bez obaw, nie jest to tak silny efekt jak w przypadku marihuany. Po wypiciu kakao raczej nie poczujecie się jak po blancie, choć lekkie wrażenie euforii może wystąpić (chyba każdy wie, że wystarczy zjeść trochę czekolady, by życie nabrało sensu).

 

  • Bo ma sporo magnezu

    – ponad 400 g / 100 g kakao. A magnez to lepsza praca układu nerwowego – lepsza pamięć i koncentracja. Ten związek dba również o serce, jest budulcem kości i zębów, a także aktywatorem dla licznych enzymów. Niedobór magnezu może objawiać się migrenami. Zamiast więc łykać kolejne tabletki przeciwbólowe, lepiej spróbować włączyć do diety kakao. Ewentualnie gorzką czekoladę.

 

  • Bo jest smaczne

    – a wbrew pozorom to bardzo ważny podpunkt. Ostatnio w tym całym świecie dietetycznym modne stało się mówienie, że jedzenie ma odżywiać, a nie smakować. Częściowo się z tym zgadzam, ale na pewno nie do końca, bo uważam, że jedzenie ma i żywić, i smakować. Jest to przecież jedna z większych życiowych przyjemności. A skoro smaczne jedzenie może być zdrowe, to po co odżywiać się tym niesmacznym.

 

Oczywiście w maśle samego kakao nie ma za dużo (ledwie 6%), ale lepsze to niż nic. Tak przy okazji polecam wam też bardzo przekonać się do gorzkiej czekolady, do której smaku można z czasem przywyknąć i nawet uznać ją za słodką.

 

Wartości odżywcze

 

Wartość odżywcza produktuw 100 g
Wartość energetyczna568 kcal
Tłuszcz41 g
w tym kwasy tłuszczowe nasycone5,9 g
Węglowodany17 g
w tym cukry5,7 g
Błonnik8,0 g
Białko31 g
Sól0,46 g

 

Kalorii mamy tu mniej niżeli w słonym karmelu, ale mniej jest też błonnika (przez niższą zawartość orzeszków) i – co boli najbardziej – mniej białka. Wciąż jednak masło orzechowe Go On zasługuje na miano proteinowego. 31 g białka na 100 g produktu to całkiem przyjemna ilość.

 

Smak

 

Masło orzechowe Go On PROTEIN (z kakao) - wygląd produktu

 

Ależ to jest czekoladowe. Takiego masła jeszcze w życiu nie jadłam. Nawet zbliżona do Nutelli Proteinella HealthyCo czy krem orzechowo-kakaowy NaturAvena nie były aż tak czekoladowe, a w porównaniu z tym produktem można by je uznać za w ogóle nieczekoladowe.

 

Nie jest aż tak smacznie jak przy słonym karmelu, ale wciąż jest dobrze, choć zupełnie inaczej. Tutaj smak przypomina mi czyste kakao, rozrobione z odrobiną wody i uzupełnione solą. Jest trochę gorzko, ale dla mnie to zupełnie normalne i tego się właśnie spodziewałam. Brakuje mi jednak słodyczy. Gdyby dodać tu jeszcze więcej ksylitolu, na co znalazłyby się kalorie, byłoby znacznie lepiej. Choć smak i tak nie jest zupełnie oczywisty, a to za sprawą soli, która tu jest zdecydowanie mocniej wyczuwalna niżeli w słonym karmelu. Jest bardzo słono. A to akurat dla mnie na plus. Konsystencja tutaj jest też jeszcze bardziej zbita i wciąż dość chropowata (coś na miarę tahini, nawet widać w niej jakieś maluteńkie kawałeczki czegoś – sama nie wiem czego), co sprawia, że dla mnie to bardziej pasta niż masło. Wolę płynne konsystencje, ale i ta w pewnych połączeniach może się sprawdzić. W owsiance z owocami wypada nieźle.

 

Sama do końca nie wiem, co sądzę. Produkt nie powala, ale z drugiej strony nie jest też zły. To taka masłowa wersja gorzkiej czekolady z solą morską. Na pewno zjem do końca, jednak więcej już nie kupię.

 

MOJA OCENA:

bicepsbicepsbicepsbicepsbiceps 

Ostatecznie stwierdziłam, że wolałabym przygotować własną czekoladową polewę z kakao, wody i odżywki białkowej. Czasami tak właśnie robię i taka wersja smakuje mi bardziej niżeli to masło, które nawet dla mnie – mimo iż gorzką czekoladę lubię – jest jakoś za gorzkie. Ale jeśli macie ochotę na solidny czekoladowy strzał, to próbujcie. Komuś na pewno przypadnie to do gustu.

Dodaj komentarz