Masło orzechowe Mister CHOC (kremowe)

Masło orzechowe z Biedronki już testowałam i okazało się wyśmienite, więc pora skonfrontować je z propozycją Lidlowską – produktem firmy Mister CHOC. A żeby życie miało smaczek i żeby nie było tak nudno, to skoro ostatnio zdecydowałam się na wariant z orzeszkami, teraz wybrałam wersję kremową. Czy zatem masło orzechowe z Lidla dorówna temu marki Vitanella? A może nawet je pokona? To się zaraz okaże.

 

Dostępność i cena

Powiedziałam już o tym dwukrotnie, ale żeby wszystko stało się jasne – masło orzechowe Mister CHOC kupiłam właśnie w Lidlu. Stacjonarnie występuje wyłącznie w tym dyskoncie, a przez Internet, z tego co mi wiadomo, nie da się go zamówić. Do wyboru otrzymujemy natomiast dwie wersje – kremową i z kawałkami orzeszków. A jak już mogliście przeczytać, tym razem postawiłam na gładkość.

 

Cena: 9,99 zł, czyli taki standard dla maseł orzechowych z dyskontów. Jeżeli jednak i ta kwota wyda Wam się zbyt wysoka, polujcie na promocje. Masło orzechowe z Lidla bardzo często jest przeceniane i nawet w momencie, gdy sama je wybierałam, przy zakupie dwóch opakowań za jedną sztukę zapłaciłabym 7,99 zł. A to już naprawdę niewiele!

 

 

Skład

 

Skład jest ciut gorszy aniżeli w przypadku masła Vitanella. Mamy tutaj mniej orzeszków, czyli najważniejszego składnika – 94%, podczas gdy w Biedronkowskim produkcie było ich 96%. Producent dodał również trochę oleju palmowego, olej z orzeszków ziemnych, sól i cukier trzcinowy. Nie jest to najzdrowsza z możliwych opcji, ale zazwyczaj to dzięki tym dodatkom smak jest o niebo lepszy. Coś za coś.

 

Rozkład makroskładników przemawia natomiast na korzyść masła z Lidla. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że jest tu więcej białka (25,2 g / 100 g) oraz mniej węglowodanów (10,9 g / 100 g) i mniej cukru (6,6 g / 100 g). A nie wiem, jak Wy, ale ja takim masłem orzechowym lubię dobijać sobie tłuszcze i proteiny, gdy w ciągu dnia zdarzy mi się zjeść ich trochę mniej. Pod względem kaloryczności produkt Mister CHOC wypada jednak trochę gorzej. W 100 g znajduje się 629 kcal, więc (po raz kolejny przypominam!) koniecznie na nie uważajcie, jeśli jesteście na diecie. Łyżka łyżce często nierówna. Takie produkty najlepiej po prostu sumiennie ważyć i wliczać w bilans.

 

Smak

 

Konsystencja masełka jest bardzo przyjemna. Nie trzeba go mieszać, bo tłuszcz nie gromadzi nam się u góry. Masło z Lidla jest zbite, a to pozwala z łatwością rozprowadzać je na powierzchni chleba czy wafli ryżowych. Taka orzechowa pasta kanapkowa. Na razie jest dobrze.

 

Moje oczekiwania względem tych nie w pełni naturalnych masełek są jednak znacznie wyższe. Skoro już producenci je doprawiają i zaśmiecają dodatkowymi składnikami, chcę, aby ich smak był tego wart. A ten niestety nie jest. Bo niby wszystko tutaj gra. Niby czuć przyprawy, ale one są tak jakby obok samego masła. Najpierw jem orzechową pastę, a dopiero potem, gdy już ją przełknę, wyczuwam sól i minimalną ilość słodyczy. Samo masło też mnie jakoś nie powala. Niemalże nie wyczuwam w nich arachidów, a w zapachu to już totalnie ich nie ma. Jest tak nijako. Bezpłciowo i trochę smutno. Przy takim składzie na pewno można było wyczarować coś znacznie bardziej wyrazistego i LEPSZEGO.

 

Na pewno nie jest to ten typ masła, który mam ochotę wyjadać bezpośrednio ze słoiczka. Na kanapkach się sprawdzi, ale jedynie w połączeniu z dżemem. Ma to jednak swoje plusy. Masło z Biedry wykończyłam w przeciągu bodajże tygodnia, a to najprawdopodobniej posłuży mi znaaacznie dłużej. Na redukcję jak znalazł…

 

 

MOJA OCENA:

Na tle wszystkich przetestowanych przeze mnie masełek produkt z Lidla wypada bardzo słabo. Ja wiem, że wiele osób za nim przepada, ale jednak coś takiego w nim jest, że mi samej ten smak kompletnie nie podchodzi. Zwykle trudno jest mi się zatrzymać na jednej łyżeczce masła, a Lidlowski słoiczek spokojnie odkładam teraz do szafki i podejrzewam, że nawet nie będzie mnie kusić. A to chyba źle o nim świadczy, czyż nie?

4 myśli na temat “Masło orzechowe Mister CHOC (kremowe)

Dodaj komentarz