Masło z nerkowców (prażone) Primavika z truskawkami i kwiatami

Masło z nerkowców (prażone), Primavika

Może to dziwne, ale nigdy wcześniej nie próbowałam żadnego masła, które byłoby wykonane z innych orzeszków niż arachidowe. A czemu? Ano temu, że na zakupach jestem typową cebulą, dlatego zawsze szkoda mi było kasy na te mikroskopijne opakowania z pastami, bo szybko przeliczałam sobie w głowie, że za tą cenę miałabym aż kilogram klasycznego masła orzechowego KFD. No ale czego się nie robi dla bloga (i samozadowolenia). Po długich miesiącach zakupowych rozterek w końcu mam to moje pierwsze masło z nerkowców Primavika i liczę na to, że mnie zachwyci. Inaczej być nie może.

 

Dostępność i cena

Masło z nerkowców Primavika dorwałam w Kauflandzie. Ogólnie marka stworzyła dwie jego wersje – z orzeszków prażonych i smażonych – ale że znalazłam tylko tę pierwszą, decyzja została podjęta sama. Nie wiem też, czy stacjonarnie można gdzieś jeszcze je kupić. Masła Primavika widywałam co prawda w Rossmannie i Carrefourze, ale nie przypominam sobie, by było wśród nich to z nerkowców.

 

Cena – jak już wspomniałam – wysoka. Nawet bardzo wysoka. Za 185 g pasty zapłaciłam 18,99 zł, a to znaczy, że jest ona mniej więcej pięciokrotnie droższa od masełek zrobionych z orzeszków ziemnych. Z drugiej strony nerkowce też kosztują znacznie więcej niż zwykłe fistaszki. Cena więc z czegoś wynika, ale i tak mi się nie podoba.

 

Skład

Masło z nerkowców (prażone) Primavika - skład produktu

 

Skład wygląda bardzo dobrze. W końcu to same orzechy i minimalny dodatek soli morskiej – wszystko zdrowe, naturalne i wartościowe. Niby ok, ale jednak nie do końca, bo aby uzyskać idealny smak produktu, orzeszki trzeba było najpierw uprażyć, czyli poddać działaniu wysokich temperatur. Lepiej uprażyć niż usmażyć, jednakże wciąż jest to niekorzystna obróbka termiczna, wskutek której nerkowce tracą sporą ilość składników odżywczych, a występujące w nich tłuszcze ulegają utlenieniu. Ze zdrowych robią się po prostu niezdrowe, bo w takiej formie mogą doprowadzić do powstania blaszki miażdżycowej, a w konsekwencji wywołać różne choroby układu sercowo-naczyniowego. Teoretycznie odpowiedni sposób przeprowadzania obróbki termicznej może zminimalizować ryzyko wystąpienia tych niekorzystnych zmian, ale żaden producent raczej nam nie powie, jak jest naprawdę. Można tylko gdybać i zgadywać.

 

Sama jednak wybrałam ten produkt, więc już dłużej się nie pastwię. Orzechy zdecydowanie lepiej jeść na surowo, no ale takie masło nie ma ich zastąpić, a ma jedynie urozmaicić trochę dietę – ja je traktuję jak lepszy zamiennik Nutelli. No bo też bez przesady. Nie powiedziałabym, że masło z prażonych orzeszków jest niezdrowe – a zwłaszcza jedzone w ilości paru łyżeczek na kilka dni.

 

Skład mamy, to teraz czas na wartości odżywcze. W 100 g (ponad pół opakowania) masła z nerkowców Primavika znajduje się:

 

  • 600 kcal
  • 46 g tłuszczu
  • 9,1 g kwasów tłuszczowych nasyconych
  • 30 g węglowodanów
  • 5,1 g cukru
  • 3,0 g błonnika
  • 15 g białka
  • 0,68 g soli

 

Nerkowce są znacznie zdrowsze od orzeszków ziemnych. Mimo tego, gdy porównam sobie rozkłady makro masła z nerkowców i masła z orzeszków ziemnych, to fistaszki okazują się być górą. Kaloryczność wygląda podobnie, ale masło z nerkowców ma przynajmniej dwa razy więcej węglowodanów oraz mniej białka i mniej błonnika. Powoli zaczyna do mnie docierać, że nie jest to aż tak wspaniały produkt, jak to sobie założyłam…

 

Smak

Masło z nerkowców (prażone) Primavika z truskawkami

 

Mogłabym zapomnieć o tych wszystkich drobnych wadach i bardzo chciałabym to zrobić, gdyby tylko smak okazał się wyjątkowy. A jest dobry. Ale czy wyjątkowy?

 

Zaskoczyło mnie to, że masło praktycznie nie ma zapachu. Prędzej powiedziałabym, że lekko wali tuńczykiem, ale trzeba mocno się nawąchać, żeby cokolwiek poczuć. Smak na pewno wypada lepiej od zapachu. Nerkowce są bardzo wyraziste i intensywne, a do tego czuć, że użyto orzechów wyższej jakości, bo nic nie zaburza jednolitego smaku – a w paczkach orzeszków zawsze trafia się przynajmniej jeden gorzki lub jałowy rodzynek. Jedynym dodatkiem jest sól. Niby nie użyto jej dużo, ale jakoś tak mam wrażenie, że masło jest jednak zbyt słone. Już po trzech małych łyżeczkach nie daję rady i muszę je popić, a wierzcie lub nie, ale do tej pory uważałam, że raczej nie ma czegoś takiego jak „przesolone jedzenie”. Najchętniej posypywałabym solą WSZYSTKO – od sera żółtego, po pierogi czy uszka. Albo mam jakiś zły dzień, albo to masło naprawdę jest za słone.

 

Brakuje w nim na pewno jakiegoś przełamania. Nawet szczypta cukru mogłaby tu sporo zmienić. A tak to masa jest początkowo smaczna, a z każdy kolejnym kęsem staje się coraz bardziej muląca i męcząca. Jako przełamanie dla standardowego masła orzechowego – spoko. Ale wiem już, że nerkowce na pewno nie zastąpią mi fistaszków.

 

MOJA OCENA:

Sama jestem zaskoczona tą oceną. Co prawda na początku miałam zamiar dać czwórkę, ale tak sobie myślę, że na cholerę mam wystawiać dobrą ocenę produktowi, który pod każdym względem okazał się bardzo przeciętny. Masło z nerkowców Primavika na pewno wielu osobom będzie odpowiadać, ale dla mnie jest to jednak jedno z większych rozczarowań ostatnich miesięcy.

2 myśli na temat “Masło z nerkowców (prażone), Primavika

  1. Ja bardzo lubię solone nerkowce, bo same w sobie już są słodkie i sól jest dla nich fajnym akcentem 🙂 aż ciezko mi sobie wyobrazić przesolone masło 😀 ale fistaszkowego faktycznie chyba nic nie zastąpi… No może ewentualnie Nutella 😀

    1. A próbowałaś jakiegokolwiek masła z nerkowców? Bo same nerkowce też bardzo lubię, dlatego nie spodziewałam się aż takiego niewypału, już nie mówiąc o słoności.

Dodaj komentarz