Napój Müllermilch Protein (waniliowy)

W napojach Mulliermlich zakochałam się już w czasach liceum, więc gdy tylko zobaczyłam, że ich proteinowe wersje pojawiły się (nareszcie!) w polskich sklepach, wiedziałam, że choćbym miała przejść cały Wrocław, na pewno będą moje. No i jedna z nich jest! Mullermilch Protein o smaku waniliowym (do wyboru był jeszcze bananowo-czekoladowy). Liczę na to, że dodatek białka nie zrujnuje smaku, który tak przyjemnie mi się kojarzy. W przeciwnym wypadku będę baaardzo zawiedziona.

 

Dostępność i cena

Według Internetu Mullermilch Protein dostępny jest stacjonarnie w Tesco i E.Leclercu. Okazałam się jednak bardziej szczwana i udało się go znaleźć w jeszcze innym miejscu. Na zakupach lubię zaglądać ludziom do koszyków (nie pytajcie, czemu – takie dziwne zboczenie), no i gdy tak przechadzałam się alejkami po Kauflandzie, zerkając na zdobycze innych osób, w koszyku jednej z klientek dostrzegłam mój skarb. Szybko wróciłam na dział z nabiałem, musiałam przegrzebać się przez wszystkie półki (dwukrotnie!), ale ostatecznie go znalazłam. Proteinowy napój kupiłam więc właśnie w Kauflandzie.

 

A zapłaciłam za niego 3,99 zł. Czy to dużo? I tak, i nie. Uwzględniając pojemność (400 ml), cena może się wydawać dość wysoka, zwłaszcza że „normalne” Mullermilchy kosztują niecałe 3 zł, ale jednak dodatek protein zawsze robi swoje. W końcu podobny napój Super Body Active wyprodukowany przez Mlekovitę, która uchodzi za dość tanią firmę, kosztował mnie mniej więcej tyle samo – 3,75 zł / 350 g. A dodam, że kupowałam go wtedy na promocji, więc normalnie jest droższy od naszego Mullermilcha.

 

Skład

 

Skład jest dość krótki i, o dziwo, wcale nie taki zły. Wszystkie jego elementy jestem w stanie zaakceptować z wyjątkiem jednego związku – karagenu. To konserwant często dodawany do przetworów mlecznych, występujący również pod skrótem e407. Nie jest on co prawda aż tak groźny, jak go malują (w przeciwnym wypadku nikt nie dopuściłby go do sprzedaży), ale w połączeniu z niektórymi związkami wywołuje pewne skutki uboczne – niestrawność to mały pikuś, bo według niektórych badań może prowadzić nawet do rozwoju nowotworów! Mam nadzieję, że mi się akurat poszczęści i jakoś dam radę przetrwać ten test.

 

Kaloryczność na plus – 316 kcal w całym opakowaniu, więc można się tym nawet najeść albo przynajmniej zaspokoić małego głoda. Tłuszczu baaardzo mało, bo zaledwie 1,4 g / 100 g, a protein caaaałkiem sporo – 6,6 g / 100 g. Łącznie w Mullermilchu waniliowym mamy więc 26,4 g białka, czyli prawie dwukrotnie więcej aniżeli w jego „klasycznej” wersji o tym samym smaku. Nie jest to jednak jakaś zawrotna ilość. Tyle samo białka dostarczymy sobie poprzez zjedzenie czterech większych plastrów sera Gouda.

 

Najbardziej przeraża mnie jednak to, że Mullermilch Protein ma więcej węglowodanów prostych aniżeli protein! 40 gramów na całe opakowanie to jednak dość sporo – zwłaszcza że pochodzą one WYŁĄCZNIE z cukru, a jest to równowartość aż 8 jego łyżeczek.

 

Smak

 

No no no, co my tu mamy. Powiem Wam, że bałam się tych dodatkowych protein. Niestety białko w prochu ma swój specyficzny, mocno chemiczny posmak i zazwyczaj przekazuje go wszelkim batonikom czy napojom. Tutaj tego problemu nie ma! Mullermilch Protein smakuje jak zwykły waniliowy napój. Gdybym nie znała składu, w życiu bym nie pomyślała, że uzupełniono go tak wysoką dawką białka. A to naprawdę ewenement. Szanuję i doceniam!

 

Smak jest natomiast bardzo mleczny. Oczywiście dominuje tutaj wanilia, ale nawet ona nie jest jakoś wybitnie intensywna i nie wysuwa się na pierwszy plan, by górować nad innymi składnikami. Czy to źle? Absolutnie! Smak zyskał bowiem na tym pewną naturalność. Wanilia łączy się sprytnie z pozostałymi elementami, tworząc spójną, jednolitą i pyszną całość. Jest też dość słodko. Mój chłopak stwierdził nawet, że zbyt słodko, ale jako fanka słodyczy nie mogę narzekać. Im słodziej, tym lepiej!

Wysoka gęstość napoju sprawia natomiast, że w ustach wręcz czuć przyjemną kremowość, ale zarazem nie jest wcale mdło. Mullermilch Protein… orzeźwia! Z każdym kolejnym łykiem smakuje mi coraz bardziej. Myślałam, że przez jego słodkość po kilku głębszych powiem sobie BASTA, a tu proszę. Właśnie dotarłam do denka opakowania. I wcale nie mam dość. Bo było pysznie!

 

 

MOJA OCENA:

W testach mlecznych napojów mogę nie być zbyt wiarygodna, bo tego typu rzeczy po prostu uwielbiam. W dzieciństwie potrafiłam pochłaniać zwykłe mleko prosto z kartonu, więc gdy teraz ktoś uzupełni mi je wanilią, a jeszcze do tego białkiem, jestem wniebowzięta i niczego więcej do szczęścia mi nie trzeba. Początkowo planowałam przyznać 4 bicepsy, ale gdy sprawdziłam, że taką ocenę przyznałam propozycji Mlekovity, Mullermilch Protein automatycznie awansował o jedno miejsce. A niech już ma!

6 myśli na temat “Napój Müllermilch Protein (waniliowy)

    1. A nie lubisz tych wydziwianych? 😀 Bo ja w sumie nie mam jakiegoś ulubionego, ale zwykle wybierałam te z białą czekoladą, orzechami macadamia itp.

      1. Zwykle limitki niezbyt mi smakują, jedynie pyszne były fistaszki w czekoladzie i czekoladowo wisniowa. Ja zdecydowanie wolę klasyki, bez udziwnien – czekolada to moj ulubiony bez dwoch zdan, ale lubię tez banana, truskawke i orzechowo czekoladowego 🙂 te z białą czekoladą wydawaly mi sie mdle i bezsmakowe 🙁

        1. No to mamy zupełnie inne gusta w przypadku Mullerów 😀 Klasyki są też spoko, ale ja jednak lubię udziwnienia i im dziwniejsze połączenia, tym dla mnie lepiej, choć przyznaję, że czasem wypadają one słabo. A biała czekolada rzeczywiście trochę mdła, jednak dalej uważam, że pyszna 😀

          1. A lubisz też Riso od Mullera? 🙂 ja uwielbiam. Moje ulubione desery <3 najbardziej oczywiście klasyki… Czyli czekolada i orzech, choc fajne sa tez 5 ziaren 😀 no i są tez wersje proteinkwe, jadlas? 🙂

          2. W sumie samo Riso jadłam już sto tysięcy lat temu, więc nawet nie pamiętam, czy mi smakuje. 😀 Ale o tym proteinowym nie słyszałam! Próbowałaś?

Dodaj komentarz