Olimp Protein Bar (yummy cookie)

Olimp Protein Bar (yummy cookie)

Batonów proteinowych nigdy dość. Kocham je całym sercem, a one kochają mnie, także tego cuda, który wygląda jak mieszanka Snickersa i Liona, nie mogłam sobie darować (zawsze to mówię, ale muszę zagłuszać swoje wyrzuty sumienia). Baton Olimp Protein Bar występuje w aż pięciu różnych wersjach. Do wyboru są smaki: ciasteczkowy, masło orzechowe, kawowy, wiśniowy i sernik czekoladowy. Polowałam na masło orzechowe, ale skończyłam z Yummy Cookie, czyli batonem ciasteczkowym w polewie z białej czekolady.

 

Dostępność i cena

Jeśli zależy Wam na cenie, batony Olimp Protein Bar najtaniej kupicie przez Internet (dostępne są w wielu sklepach). Stacjonarnie można je wyrwać w marketach z asortymentem sportowym i na niemalże wszystkich małych wysepkach (występujących w galeriach handlowych) z odżywkami/suplementami etc. Z tego, co mi wiadomo, występują wyłącznie w jednym „standardowym” sklepie – Carrefourze. Tam też dorwałam mojego Yummy Cookie.

 

Jak zapewne się domyślacie, cena jest wysoka. Standardowo baton Olimp Protein kosztuje w Carrefourze… 9,99 zł. No sporo, sporo, ale miałam to szczęście, że akurat natrafiłam na jakąś promocję i zapłaciłam za niego 7,99 zł – niby to wciąż dużo, jednakże tego typu batony ZAWSZE kosztują gdzieś w okolicach dyszki, więc niespecjalnie mnie to szokuje czy martwi. Małym pocieszeniem może być natomiast wielkość. Olimp Protein Bar waży aż 64 g,

 

Skład

Baton Olimp Protein Bar (yummy cookie) - skład i tabela wartości odżywczych

 

Mimo iż skład jest długi i na pierwszy rzut oka wręcz przeraża, nie ma w nim jakichś szczególnie szkodliwych substancji. Kilka z nich może jednak wzbudzać wątpliwości – chodzi o m.in. o polidekstrozę, karmel, sorbitol i glicerol. Czy jest się czego obawiać? No to pokrótce:

 

  • Na pierwszy ogień idzie polidekstroza. W małych dawkach nie jest szkodliwa, jednak może być groźna dla dzieci.
  • Drugi „niepokojący” składnik to karmel. Szkoda tylko, że producent nie wspomniał, z czym dokładnie mamy do czynienia, bo karmel karmelowi nierówny i jeden może być dla nas groźny, a drugi (naturalny, będący przetworzonym cukrem) praktycznie nieszkodliwy. Nie zamierzam strzelać, więc nie będę go oceniać.
  • Trzeci w kolejce jest sorbitol. To niskokaloryczny i naturalny słodzik, a zatem – jak mogłoby się wydawać – substancja całkowicie bezpieczna dla zdrowia. Zwykle tak właśnie jest, ale należy używać go z rozwagą. Nie zaleca się go diabetykom, czyli osobom chorującym na cukrzycę, a w większych dawkach może powodować różne problemy gastryczne.
  • Na sam koniec został nam glicerol, czyli środek utrzymujący wilgoć. W większych dawkach też bywa szkodliwy, ale jako że w batonie Olimp Protein Bar występuje na szarym końcu w składzie, kompletnie bym się nim nie martwiła. No chyba, że opieracie cały swój jadłospis na tego typu wyrobach. Wtedy możecie mieć problem.

 

Skład mamy z głowy i jest on dla mnie do zaakceptowania. A wartości odżywcze w jednym batoniku rozkładają się następująco:

  • 237 kcal
  • 19 g białka
  • 11 g tłuszczu
  • 19 g węglowodanów
  • 2,2 g cukru
  • 4,8 g błonnika

Wygląda to całkiem przyjemnie. Co prawda można znaleźć na rynku batony o podobnej zawartości białka i mniejszej ilości węgli (np. Zero Tech), ale jak już się mogłam przekonać, lepsze makro = zdecydowanie gorszy smak. A dzięki temu, że Olimp Protein Bar zawiera też trochę węglowodanów, może stać się fajną szybką przekąską potreningową lub przedtreningową. Póki co wszystko jest ok. Czas na najcięższą próbę, czyli test smaku.

 

Smak

Baton Olimp Protein Bar (yummy cookie) - wygląd po odpakowaniu

 

No powiem Wam, że wygląda to naprawdę imponująco. Za sam wygląd przyznałabym dodatkowe sto punktów. A kolejne sto za strukturę – dzięki tym kawałeczkom (orzechów?), baton fajnie chrupie, a zawsze jest to jakaś atrakcja.

 

Smak też okazał się bardzo przyjemny i… nietypowy. Protein Bar Olimp to prawdziwy unikat i trudno mi go porównać z czymkolwiek innym. Zdecydowanie najmocniej czuć w nim białą czekoladę, a ja kocham białą czekoladę, więc to akurat bardzo dobrze. Jest słodka, ale o dziwo nieprzesłodzona. W smaku – NIEBO. No ta biała otoczka to mistrzostwo świata i całe szczęście, że stanowi niemalże połowę batona, bo dzięki temu je się go z ogromną przyjemnością. Normalnie tak, jak gdyby był to cukrowy sztuczny baton (ale też bez przesady, bo do białego Kinder Bueno to mu daleko).

 

Wnętrze jest już ciut gorsze. W smaku przypomina typowy baton proteinowy, także odżywka białkowa jest już w nim lekko wyczuwana, ale w tym wydaniu jakoś szczególnie mi ona nie przeszkadza. Smak delikatnie przypomina ciasteczko, jednak nie jest to nic intensywnego. Cały czas jednak to ta biała czekolada wychodzi na pierwszy plan i bardzo dobrze, że tak się dzieje, bo to ona jest jednak głównym atutem batona. Naprawdę jest to niezła i ciekawa propozycja. Gdybym tylko miała więcej hajsu, ochoczo sięgałabym po nią codziennie.

 

MOJA OCENA:

Powiem Wam, że im więcej testuję, tym większe mam problemy z wystawianiem ocen. Bo niby w batonie Olimp Protein wszystko jest całkiem w porządku, a jednak oczekiwałam od niego czegoś więcej. A może jestem po prostu zbyt wymagająca? Może i tak, ale więcej bicepsów przyznawać nie zamierzam.

2 myśli na temat “Olimp Protein Bar (yummy cookie)

  1. Nie lubię batonów proteinowych więc nie będę wybulała prawie dychy na niego 😀 wolę zjeść niezdrowe, ale pyszne słodycze i później resztę posiłków jeść zdrowo żeby uzupełnić białeczko 😀

    1. Rozumiem jak najbardziej, tak też można. Ja mam jakieś dziwaczne kubki smakowe i niby mi ten ich posmak nie do końca odpowiada, a jednak jakoś się od niego uzależniłam. A każdy ma swoje uzależnienia, więc niech będzie i takie 🙂

Dodaj komentarz