OLIMP Protein Snack (hazelnut cream)

OLIMP Protein Snack (hazelnut cream)

OLIMP Protein Snack to stosunkowo nowa propozycja Olimpu – na rynku od stycznia tego roku. Do wyboru dwa smaki: hazelnut cream (krem z orzechów laskowych) i double chocolate (podwójna czekolada). Swego czasu te proteinowe wafelki były bardzo modne i popularne na Instagramie, ale wtedy obiecałam sobie, że za tę cenę ich nie kupię. Ostatecznie przepadłam. A mam smak hazelnut cream.

 

Dostępność i cena

Oba smaki znalazłam w Carrefourze, ale widziałam je też stacjonarnie w Auchanie i na pewno dostaniecie je na wielu wysepkach i w punktach z suplementami. Przy zamówieniu online do wyboru macie wiele sklepów – m.in. Olimp, Best Body, SFD, Strefa Mocy czy Allegro. Najtaniej oczywiście na stronie Olimpu.

 

Waga: 60 g. Cena w Carrefourze: 8,99 zł. Od razu muszę zaznaczyć, że Olimp Protein Snack jest ciut większy od większości proteinowych batonów, które ważą średnio 45-50 g, ale nie zmienia to faktu, że jest drogi. Co prawda wypada taniej od innej propozycji Olimpu – batona Protein Bar, który przy wadze 64 g kosztuje (albo kosztował, bo nie wiem czy dalej jest dostępny) w Carrefourze 9,99 zł, jednak ta cena wciąż mi nie odpowiada. Jeśli nie powali mnie smakiem, na pewno już go nie kupię.

 

+ bardziej opłaca się zamawiać przez Internet, bo tam ceny wynoszą mniej więcej 7-8 zł za sztukę

 

Skład

OLIMP Protein Snack (hazelnut cream) - tabela wartości odżywczych

 

Składniki: protein blend (hydrolizat kolagenu, koncentrat białek serwatkowych (z mleka)), tłuszcz z nasion palmowych, 10% polewa o smaku czekoladowym [substancja słodząca – maltitole; tłuszcze roślinne (palmowy, z nasion palmowych, shea), 13% kakao o obniżonej zawartości tłuszczu (tłuszcz kakaowy 10-15%), emulgator – lecytyny (słonecznikowe)], 10% kakao, 9% wafel [mąka pszenna, skrobia pszenna, cukier, stabilizator – maltitole; emulgator – lecytyny (sojowe); oleje roślinne (kokosowy, sojowy), sól, barwnik – E150d; substancja słodząca – acesulfam K; aromat, syrop glukozowy, regulator kwasowości – węglany sodu, węglany amonu], stabilizator – maltitole; aromaty, substancja słodząca – sukraloza.

Informacja o alergenach: produkt może dodatkowo zawierać jaja, orzechy.

 

To by było na tyle. Nie trzeba nawet znać się na dietetyce czy właściwościach poszczególnych substancji, aby się domyślić, że nie jest dobrze. Im dłuższy mamy skład, tym gorzej w przypadku prawie każdego artykułu spożywczego – ludzki organizm lubi prostotę, więc gdy władujemy w niego taką ilość przeróżnych związków, szanse są spore, że coś zadziała nie tak jak powinno. A tutaj tych „szans” jest dużo.

 

√ Nieszczęsny olej palmowy

 

Najbardziej bolesny jest dla mnie właśnie dodatek oleju palmowego i oleju z nasion palmowych. Te tłuszcze pojawiają się w aż trzech miejscach w składzie i to już na drugim i trzecim miejscu (tu w roli dodatku do polewy). Nie chodzi mi jednak wyłącznie o kwestie zdrowotne, choć one mają oczywiście znaczenie, bo olej palmowy to jeden z najgorszych olejów pod względem jakości, często bardzo mocno przetwarzany. Składa się niemalże z samych kwasów nasyconych (w przeciwieństwie do oleju kokosowego nie są to kwasy średniołańcuchowe, które mają pewne dobre właściwości), a w tym zawiera sporo tłuszczów trans, których wysokie spożycie zwiększa ryzyko m.in. chorób układu sercowo-naczyniowego, cukrzycy typu II i różnych nowotworów. A przeciętny Polak i tak zjada tłuszczów trans zdecydowanie za dużo – m.in. z chipsami, słodyczami, margaryną i innymi gotowymi wyrobami.

 

Chodzi mi jednak także o powody etyczne, bo produkcja oleju palmowego jest BARDZO szkodliwa dla środowiska. Nie będę się tutaj rozwodzić na ten temat, ale to przez nią już teraz dochodzi m.in. do deforestacji, wymierania różnych gatunków zwierząt i wyzysku wielu ludzi na świecie. Wydaje mi się, że w tych czasach marki takie jak Olimp, które uznawane są za promotorów zdrowego trybu życia, absolutnie nie powinny promować wykorzystywania oleju palmowego na tak szeroką skalę. Spokojnie można go zastąpić czymś innym z lepszym skutkiem dla środowiska.

 

√ Kolejne tłuszcze roślinne

 

Oprócz nieszczęsnego oleju palmowego OLIMP Protein Snack zawiera także inne tłuszcze roślinne. No bo po co poprzestawać na jednym? W polewie – tłuszcz shea, w wafelku – olej kokosowy i sojowy, co łącznie daje nam pięć różnych odmian tłuszczu w jednym produkcie… Ogólnie nie mam nic do olejów roślinnych, ale jeśli chce się z nich czerpać jakieś właściwości, najlepiej spożywać je w ich czystej postaci na zimno, dodając np. do sałatek. W formie utwardzonej, w jakiej występują właśnie w słodyczach, stają się wyłącznie szkodliwe. Głównie z uwagi na tłuszcze trans.

 

√ Gluten, cukier i te sprawy

 

Dalej wcale nie jest lepiej. Wafelek to głównie mąka pszenna i skrobia pszenna, czyli dwa totalnie bezwartościowe produkty. Oba zawierają bardzo aktywną formę glutenu, a gluten za fajny nie jest – coraz więcej osób w Polsce go nie toleruje, czasem nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

 

Nie wiem, czy ambicją Olimpu było stworzenie jak najdłuższego składu, ale tak to wygląda. Zamiast jednej substancji słodzącej, mamy tych substancji aż pięć, a w tym zarówno maltitole, acesulfam K i sukralozę, które są całkiem ok, jak i cukier oraz syrop glukozowo-fruktozowy, czyli – upraszczając – mniej więcej jedno i to samo (glukoza + fruktoza). No i te dwie ostatnie substancje już nie są ok. Puste, bezsensowne kalorie, wysoki indeks glikemiczny, zerowa sytość i ogólnie nic dobrego.

 

Wartości odżywcze

Plusem Olimp Protein Snack jest dodatek kakao – źródło wapnia, żelaza, magnezu, fosforu, potasu i witamin z grupy B oraz pierwszy składnik „Protein Blend”, na który składają się hydrolizat kolagenu i koncentrat białek serwatkowych z mleka, czyli popularne WPC. Dzięki WPC przynajmniej makro jest w miarę ok. Na jednego wafla (60 g) przypada zatem:

 

  • 325 kcal
  • 23 g tłuszczu
  • 20 g nasyconych kwasów tłuszczowych
  • 14 g węglowodanów
  • 1 g cukru
  • 19 g białka

 

Jak tak teraz patrzę, to w sumie tego cukru dodano znikomą ilość, dlatego aż tak nie musiałam się go czepiać, ale z drugiej strony Olimp jest marką, która z założenia ma tworzyć bardziej wartościowe produkty od tych, jakie znajdujemy na półkach w supermarketach. Za to ilość nasyconych kwasów tłuszczowych na pewno nie jest już ok. Zwłaszcza, że są to zapewne głównie tłuszcze trans (dawki tutaj nie podano).

 

Smak

OLIMP Protein Snack (hazelnut cream) - wygląd ciastka w środku

 

Struktura świetna, smak zdecydowanie gorzej. Nie mam pojęcia, czym tu się tak wszyscy zachwycają. Pierwsze wrażenie było niezłe. Protein Snack skojarzył mi się z klasycznymi wafelkami w typie Prince-Polo czy Grześka, bo też ma różne warstwy i to aż trzy – czekoladę, cieniutką chrupką masę i proteinowo-orzechowy środek. Później było już gorzej. W smaku czekolada jest spoko, warstwa chrupka jeszcze bardziej, ale ta masa, która jednak stanowi większość produktu, zupełnie mi nie odpowiada.

 

Coś w niej jest nie tak. Niby czekoladowa, niby orzechowa, ale – choć rzadko kiedy przeszkadza mi posmak białka w produktach – tu ten posmak jest za mocny i sprawia, że baton staje się mdły. Zupełnie mi to nie gra. Przydałoby się też trochę więcej słodyczy, bo jest trochę nijako. Orzechów laskowych prawie nie czuć, więc przez chwilę wydawało mi się, że jednak wzięłam smak czekoladowy. Najgorsze jest jednak to, że wafel pozostawia po sobie mydlano-gorzki posmak. Walczyłam z nim jeszcze godzinę po zjedzeniu. Serio było mi od niego po prostu niedobrze.

 

Tak naprawdę doceniam wyłącznie kreatywną formę produktu. Każda warstwa wypadała nieco inaczej pod względem struktury (najlepszy był tutaj środek, bo przypominał solidny blok czekoladowy), dzięki czemu wszystko razem fajnie ze sobą współgrało. Smak wypadł znacznie gorzej i dlatego na pewno już więcej po to nie sięgnę. A to o smak przecież chodzi…

 

MOJA OCENA:

bicepsbiceps

Na pewno nie jestem obiektywna, wystawiając tylko dwójkę, ale trochę się wkurzyłam i bardzo rozczarowałam. Oczekiwałam czegoś innowacyjnego pod względem smaku, a dostałam kiepską cenę, kiepski skład, kiepski smak i zwykłe makro.

Dodaj komentarz