OWSIANKA Z RANKA Vitanella (z białą czekoladą i maliną)

Brak pomysłu na śniadanie? Pięć minut do wyjścia, a burczenie w brzuchu staje się coraz bardziej nieznośne? OWSIANKA Z RANKA załatwi robotę. Takie przynajmniej było założenie jej producenta. Nie do końca ufam tym wszystkim gotowym produktom, ale być może w tym przypadku mój sceptycyzm jest bezpodstawny. Bez zbędnego przedłużania – przejdźmy do testowania!

 

Owsianka dostępna jest w trzech wariantach smakowych. Do dyspozycji mamy: suszone owoce, jagodę z maliną i porzeczką oraz białą czekoladę z maliną. Mój wybór padł na wersję trzecią. Białej czekoladzie po prostu nie jestem w stanie się oprzeć, dlatego też ostrzegam, że test może nie być w stu procentach wiarygodny 😉 Praktycznie wszystko, co ma ją w swoim składzie, jest w stanie skraść moje serce – podejrzewam, że nawet kotlet schabowy oblany cukrową białą masą mógłby mi zasmakować. I jak tu być fit?

 

Dostępność i cena

Podobnie jak ostatnio recenzowany batonik proteinowy Owsiankę z Ranka kupiłam w Biedronce. Bez wątpienia jest to jeden z moich ulubionych sklepów – coraz częściej możemy w nim znaleźć różne fit produkty (także te białkowe) w bardzo przystępnych cenach. Za owsiankę zapłaciłam 1,69 zł. W tej cenie otrzymujemy niemalże gotowe śniadanko, które wystarczy zalać gorącą wodą i skonsumować w dowolnym miejscu. Kwota jest wręcz śmiesznie niska, choć po przypomnieniu sobie, że paczkę płatków owsianych (zawierającą zwykle 500 g produktu) dostaniemy za mniej niż dwa złote, przestaje być aż tak atrakcyjna. Wizja spędzenia w łóżku dodatkowych kilku minut skłoniła mnie jednak do tej jakże poważnej inwestycji. A czy było warto?

 

UWAGA – Owsianka z Ranka produkowana jest przez firmę Brüggen wyłącznie dla sklepów pod szyldem Biedronka. Niestety nie znajdziecie jej w żadnym innym markecie.

 

Skład

 

Porcja Owsianki z Ranka zawiera 65 g produktu i dostarcza nam 244 kcal. Jak na śniadanie nie jest to zbyt wiele, przynajmniej dla mnie, gdyż sama wolę jeść rzadziej, ale do syta. A taka mała owsianka nie nasyci nawet szczupłej i niskiej kobiety – gdybym miała zaspokoić nią swój poranny apetyt, sięgnęłabym przynajmniej po dwa opakowania. Przejdźmy jednak do sedna, czyli samego składu produktu. Co w nim znajdziemy?

 

Na pierwszym miejscu w składzie występują płatki owsiane (72,9%). To doskonałe źródło błonnika, dzięki któremu przez długi czas czujemy nasycenie i nie musimy podjadać w przerwach między pierwszym a drugim śniadaniem. Producent, jak zwykle zresztą, nie pożałował nam niestety cukru – tym razem ukrywa się on pod postacią cukru pudru trzcinowego (10,5%). Owsianka z ranka zawiera również odtłuszczone mleko w proszku (ŹLE!), kawałki białej czekolady (czyli znowu cukier…) i „aż” 3,5% kawałeczków malin. Zaciekawił mnie również dodatek tapioki, czyli jednej z nielicznych kasz niezawierających glutenu. Nie cieszcie się jednak na zapas. Skoro występuje ona na ostatnim miejscu w składzie, producent nie mógł jej dodać wiele i żaden dla nas z tego pożytek.

 

Owsianka z Ranka ma jak dla mnie jeden poważny minus. Niemalże w całości składa się z węglowodanów (40,2 g), które wbrew pozorom nie są najlepszym wyborem na śniadanie. Szybko nas nasycają, ale równie szybko je zużywamy, dlatego już na dwie godziny po takim posiłku zaczynamy odczuwać głód. Białka jest jak na lekarstwo, bo tylko 8,6 g, a tłuszczu jeszcze mniej – 4,2 g. Gdybym chciała zjeść ten produkt na śniadanie, zapewne dodałabym do niego przynajmniej jedną miarkę odżywki białkowej, garstkę nasion lub orzechów i zalałabym go mlekiem, a nie wodą. Podobnie możemy jednak postąpić ze zwykłymi płatkami owsianymi, dlatego warto tutaj zadać sobie jedno pytanie – czy jest w ogóle sens kupować takie gotowe produkty?

 

Smak

 

Tak jak Pan Producent przykazał, owsiankę zalałam 175 ml gorącej wody, odczekałam 3 minuty i zabrałam się za jedzenie. W zależności od ilości dodanej wody możecie stworzyć wersję płynną lub gęstą – ja wybrałam płynną. Już po pierwszej łyżce czuję, że chyba się nie polubimy. Owsianka jest mdła. Kompletnie bezpłciowa. Smaku białej czekolady zupełnie nie wyczuwam, tak jakby jej tam w ogóle nie było. Aromat malin momentami przedostaje się do mojego podniebienia, ale nie na tyle, by był w stanie przełamać jałowy smak płatków. Owoce najmocniej wyczuwalne są przez moje zęby. Są bardzo małe i momentalnie gromadzą się we wszystkich zakamarkach. Mimo dodania cukru nie ratuje on sytuacji – owsianka nie jest ani trochę słodka. Przypomina breję, kleistą papkę dla dzieci, chociaż wątpię, by skusił się na nią jakikolwiek maluch. Jestem rozczarowana. I to bardzo.

 

 

MOJA OCENA:

 

 

Całkiem dobry skład i niska cena nie mogą przeważać nad samym smakiem i stąd moja ocena. Zalewając zwykłe płatki owsiane wodą i dodając do nich garstkę suszonych malin, uzyskalibyśmy coś na miarę Owsianki z Ranka. Z całą pewnością nie kupię jej ponownie. Być może są na świecie jacyś amatorzy bezsmakowych brej, ale sama do nich nie należę.

4 thoughts on “OWSIANKA Z RANKA Vitanella (z białą czekoladą i maliną)

  1. Dzięki za radę – na pewno nie skorzystam z tej „pysznej” owsianki, choć kusi np. szybkością przyrządzenia, nie to jest jednak najważniejsze.
    Olu – dzięki za Twój blog. Zapowiada się interesująco i na pewno będę go uważnie śledzić. Z niecierpliwością czekam na więcej! Pozdrawiam – Muszka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *