Pierogi wegańskie Virtu (z brokułami, tofu i szpinakiem) z Lidla

Pierogi wegańskie Virtu (z brokułami, tofu i szpinakiem)

Ostatnio jakoś tak średnio lubię się z mięsem, także chętnie ratuję się wegańskimi gotowcami (mogliście zresztą zauważyć na moich relacjach na Instagramie, że często sięgam po różne dania Dobrej Kalorii). Ale do rzeczy. Dziś klasyka w zupełnie nietypowej odsłonie, czyli pierogi wegańskie Virtu z brokułami, tofu i szpinakiem. Nie będę ściemniać, bo tak naprawdę to jadłam je już kilka razy. Ale Wy jeszcze nie wiecie, z jakiego powodu ta recenzja.

 

Dostępność i cena

Virtu jest dość znaną marką i dzięki temu jej produkty są raczej łatwo dostępne. Ja akurat zawsze kupuję pierogi wegańskie w Lidlu, ale powinny być też dostępne (przynajmniej czasami) w Carrefourze, Tesco, E.Leclercu i Intermarche. Do wyboru dwa warianty. Pierwszy – z ziemniakami i tofu, drugi (mój) – z brokułami, tofu i szpinakiem.

 

Standardowa cena to 5,99 zł za 400 g pierożków. Moim zdaniem bardzo spoko. Więcej zdarza mi się płacić za batony proteinowe, a i lepszy hamburger w maku kosztuje dwa razy tyle. Parę dni temu widziałam też, że w Lidlu była na te pierogi promocja i kosztowały 4,29 zł, ale nie wiem, czy ta cena dalej obowiązuje.

 

Skład

Pierogi wegańskie Virtu (z brokułami, tofu i szpinakiem) - skład i tabela wartości odżywczych

 

Skład niby dobry, ale nie do końca. Mamy w nim cukier, ale zaskoczę Was, bo tym razem jakoś nie mam ochoty na niego najeżdżać. Już w tabeli makroskładników widać, że jego ilość jest na tyle niewielka, że no można ją zaakceptować (ok. dwie łyżeczki na całą paczkę). Mąka pszenna też nie powala jakością. Jest mocno oczyszczona i przetworzona, przez co praktycznie nie zawiera żadnych wartościowych substancji, dlatego na co dzień lepiej zastępować ją chociażby mąką gryczaną, ale całkowicie rozumiem, dlaczego pojawiła się w tym produkcie. No bo jak to tak pierogi bez mąki pszennej? Ideą marki Virtu nie jest zresztą tworzenie super zdrowych produktów, także moje oczekiwania względem składu były nieco niższe niż zwykle.

 

Najbardziej nie podoba mi się dodatek sorbinianu potasu. Co prawda spośród wszystkich sztucznych konserwantów jest on jednym z tych najmniej niebezpiecznych, ale jednak może doprowadzić do wystąpienia reakcji alergicznych oraz biegunek i nudności. Jedne z badań wykazały natomiast, że nadmierne spożycie sorbinianu potasu może uszkadzać ludzkie DNA. Fajnie by było, gdyby producenci mieli to na uwadze. Bo MOŻNA produkować pierogi bez konserwantów. Przykład TUTAJ.

 

Makro też nie najgorsze. Cała paczka dostarcza:

  • 112 g węglowodanów
  • 21,2 g białka
  • 16 g tłuszczu (w tym tylko 1,2 g kwasów nasyconych)
  • 676 kcal

 

Dla mnie to porcja idealna na obiad, ale jeśli chcecie mieć mniej kalorii i więcej białka, to możecie zjeść np. pół porcji i dorzucić skyra. Wtedy wyjdzie z tego całkiem solidny posiłeczek. Zwróciłabym jeszcze tylko uwagę na ilość soli. W całej paczce jest jej aż 2,4 g. To oznacza, że takie pierożki w połowie pokrywają już dzienne zalecane spożycie soli – dawki 5-6 g przeciętna dorosła osoba nie powinna przekraczać.

 

Smak

Pierogi wegańskie Virtu (z brokułami, tofu i szpinakiem) po przygotowaniu

 

Pierogi wegańskie Virtu można ugotować albo usmażyć na patelni. Zdrowsze byłyby gotowane, ale ja oczywiście musiałam je podsmażyć (na grillowej patelni, także tłuszczu nie użyłam za dużo).

 

No i teraz część najważniejsza. Jak dla mnie te pierogi są naprawdę GENIALNE. Sama nie spodziewałam się czegoś takiego, a tu proszę. Chyba najlepsze ze wszystkich kupnych, jakie jadłam w życiu. Nie przypominają nawet pierogów wegańskich. Smakują jak takie wzbogacone i podkręcone ruskacze, zrobione z podstawowej bazy, ale urozmaicone czymś jeszcze. Nie wiem jakim cudem, ale no wyczuwam w nich jakieś wędzone serki – oscypki czy coś podobnego, choć może być to po prostu przyprawione tofu. A najlepsze jest to, że ja tofu w ogóle nie lubię. Tutaj nie ma ono typowego dla siebie smaku i jest fantastyczne.

 

Poszczególnych składników (brokułów i szpinaku) nie czuć oddzielnie, ale razem tworzą wyśmienitą całość. Jedynie brokuł daje tutaj taki lekki posmak. Wszystko wciąż wypada jednak super. Doprawione świetnie i nawet całkiem słone. Przyznaję jednak, że i tak musiałam je dosolić (no niestety…) i wtedy były jeszcze lepsze!

 

MOJA OCENA:

bicepsbicepsbicepsbicepsbicepsbiceps

A niech mają. Okazjonalnie na pewno fajnie zjeść. Ja już od jakiegoś czasu stosuję je wymiennie z klopsami i kiełbaskami Dobrej Kalorii, gdy ewidentnie nie chce mi się gotować albo brakuje mi wolnej chwili (ale zwykle chodzi o to pierwsze).

6 myśli na temat “Pierogi wegańskie Virtu (z brokułami, tofu i szpinakiem)

  1. Nie lubię tofu, nie mogę tofu i soi. Tych pierogóg spróbowałam u cioci – poczestowała mnie…
    dla mnie okropne… jakbym jadłam pierogi z wędzoną kiełbasą ;/
    Zbyt bardzo smakują mięsem – brokuła nie czuć… brokuł to tylko z nazwy. Ale też wiem, że jestem wyczulona na smak mięsa i dlatego też tak odebrałam ten produkt. Jedni go chwalą inni niekoniecznie 😉

    1. A to mnie zaskoczyłaś. Chyba po raz pierwszy spotykam się z negatywną opinią na temat tych pierogów 🙂 Ale rzeczywiście ten mięsny posmak może być tu dla Ciebie problemem, bo ja sama intensywnie czułam w nich jakąś wędzonkę.

      A tofu też nie lubię, tyle że tutaj jakoś ono znika.

Dodaj komentarz