Baton proteinowy Protein Bar 50%, Lidl (cookies & cream)
Batony,  Testy

Protein Bar 50%, Lidl (cookies & cream)

Ubolewam nad tym, że na polskim rynku niewiele jest fajnych (pod względem smaku i składu) i w miarę ekonomicznych batonów proteinowych. Póki co jedynym wyjątkiem okazał się baton GO ON Nutrition, po którego wciąż chętnie sięgam, ale widzę cień szansy na to, że dołączy do niego dzisiejszy produkt. To baton proteinowy Protein Bar 50% Lidl – nowość sprzed paru tygodni. Do wyboru cztery smaki. Na dziś mam cookies & cream – ciasteczka oblane czekoladą mleczną.

 

Dostępność i cena

W sumie to już napisałam, gdzie możecie go kupić – w Lidlu i tylko w Lidlu (najlepiej ofc w sobotę). Do wyboru cztery smaki: Vanilla & Yogurt, Choco, Strawberry i Cookies & Cream. Niestety najwyraźniej nie w każdym Lidlu, bo u mnie znalazłam tylko dwa z nich.

 

Baton Protein Bar Lidl waży 45 g, a kosztuje 4,99 zł. Biorąc pod uwagę korzystne makro, cena wypada na plus. Batony proteinowe o podobnej, a często i niższej zawartości białka zwykle kosztują koło dyszki, także Lidlowi udało się wyprodukować wariant całkiem ekonomiczny. Dla mnie spoko.

 

Skład

Baton proteinowy Protein Bar 50%, Lidl (cookies & cream) - skład

 

Jak to już zwykle w batonach proteinowych bywa, skład jest dłuuuuugi i kryje w sobie wiele dziwnie brzmiących substancji. Bazę stanowią aż cztery rodzaje białka: kazeinian wapnia, izolat białka serwatkowego, koncentrat białka serwatkowego i hydrolizat kolagenu wołowego. Ostatni składnik brzmi interesująco, ale niestety jest akurat najmniej wartościowy. Sam kolagen wołowy byłby bardzo fajnym źródłem białka i innych składników odżywczych, ale hydrolizat kolagenu jest kolagenem wytwarzanym sztucznie – produktem o niskiej jakości, porównywanym do zwykłej i taniej żelatyny.

 

Cukru nie ma, jest za to maltitol i sukraloza. Oba całkiem dobre, bezkaloryczne słodziki, które omawiałam już tak wiele razy, że chyba nie ma sensu robić tego po raz kolejny. Dalszego składu też omawiać nie będę, bo jest on typowy dla batonów proteinowych, więc wystarczy, że zajrzycie do poprzednich testów. I chyba nie muszę też mówić, że Protein Bar Lidl super zdrowy nie jest. W swojej grupie niczym negatywnym się jednak nie wyróżnia, także spokojnie można włączyć go czasem do diety – na pewno to lepszy wybór od Snickersów, Marsów i takich tam frykasów.

 

A skoro dzisiaj tak niczego nie omawiam, to rozkładu makro też nie będzie, bo niestety za szybko pozbyłam się papierka z batonika (kiedyś tam na pewno go jeszcze kupię, więc jak nie zapomnę, to wrzucę tu całą tabelę). Na ten moment mogę wam powiedzieć tylko tyle, że to „50%” w nazwie oznacza 50-procentową zawartość białka. A skoro baton waży 45 g, musi w nim być 22,5 g protein. No nie powiem – dawka baaaardzo przyjemna.

 

Smak

Baton proteinowy Protein Bar 50%, Lidl (cookies & cream)

 

Wygląda bardzo dobrze. A smakuje… przeciętnie.

 

Warstwa czekoladowa zdecydowanie na plus – w końcu ktoś dodał do proteinowego batona prawdziwą mleczną czekoladę, a nie jakiś wyrób czekoladopodobny, który zazwyczaj pęka jeszcze przed konsumpcją. Minus taki, że warstwa czekolady jest cieniutka. Pod nią kryje się natomiast masa podzielona na dwie części.

 

Góruje warstwa ciasteczkowa. Bardzo chrupka, ale nie jakoś porażająco smaczna, bo niestety zdominowana przez posmak odżywki białkowej. To w niej występują małe kawałeczki ciasteczek, które są dobre, ale niestety tak drobne, że ledwie wyczuwalne (zdecydowanie można było dać ich więcej). Druga warstwa z kolei dużo lepiej trafia w mój gust. To taki zbity karmel, który jednak w wersji ciągnącej smakowałby znacznie lepiej. Wszystko jest więc takie przeciętne. Przeciętne i średnie.

 

No bo nie jest to zły baton. W smaku wypada ok i można go zjeść z pewną przyjemnością, ale nie ma w nim niczego odkrywczego. Ogólnie rzecz biorąc to jest na tyle mało intensywny, że ciężko się go nawet omawia. Wszystkie masy zlewają się w jedną całość. Zjeść można, ale zachwycać – nie zachwyca. No i pamiętajcie o posmaku odżywki. Jeśli za nim nie przepadacie, Protein Bar Lidl na pewno nie jest dla Was.

 

MOJA OCENA:

Najpierw miałam wystawić piątkę z uwagi na bardzo fajny stosunek jakości (ILOŚCI BIAŁKA!) do ceny, ale tak szczerze, to wydaje mi się, że nie będę go jakoś często kupować. Czasem na pewno sięgnę, jednak wierna pozostanę batonom GO ON Nutrition, które mają niewiele mniej białka, a są jednak znacznie smaczniejsze.

 

Jestem Ola, mam 25 lat i lubię jeść, ćwiczyć i pisać. Stąd pomysł na bloga. Połączenie różnych pasji dające w efekcie przede wszystkim recenzje "fit" i mniej "fit" produktów.

7 komentarzy

    • Ola

      Nic takiego nie napisałam, że ma lepszy skład 🙂 Ale czemu też od razu słodkim śmietniskiem? W Go On Nutrition cukru nie ma, są trzy słodziki względnie bezpieczne. Jego główny minus to dodatek tłuszczu palmowego.

    • Xoxo

      Dokładnie. Matrix olimpa za 10zl jest o wiele gorszy w smaku i składzie. Nie wiem dlaczego ta pani się czepia smaku. W porównaniu z konwencjonalnymi batonami jest o wiele smaczniejszy. Zwykle batony smakują jak masło z cukrem. Te są chrupkie, czekolady w sam raz. Posmak białka w proszku niewielki. Może jak dla mnie mogłaby być czekolada bardziej gorzka, ale to kwestia upodobań. Go on protein są o wiele gorsze i mają dużo węglowodanów w tym dużo cukrów prostych, co dla mnie je skreśla. Smak taki sobie, za to mąż lubi.

  • Bartosz

    Batonik mi bardzo smakuje o smaku cookies cream i strawberry coca. Czekoladowy niestety porażka. Jak za tą cenę i makro uważam że jest bardzo dobry batonik. Na redukcji się mega spisuję. Do kawki idealny.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.