Protein Cookie GO ON (brownie & very berry)

Protein Cookie GO ON (brownie & very berry)

Produkty GO ON marki Sante już kilkukrotnie pojawiały się na blogu. Dzisiaj sprawdzę to, czego jeszcze nie testowałam, czyli ciastka (duże pojedyncze ciastka, trochę a la batony) Protein Cookie GO ON w dwóch wersjach smakowych (bo są tylko dwie):

 

  • brownie – z dodatkiem czekolady
  • very berry – o smaku owocowym

 

W sumie to po tym teście z całej linii GO ON zostaną mi już tylko granole, wykluczając serię GO ON Nutrition. A jeśli ciekawi was, jak wypadały inne produkty marki, no to proszę bardzo sobie sprawdzić:

 

 

Na razie to by było na tyle. A teraz wracajmy już do ciasteczek.

+ jeśli kogoś by to interesowało, to zdjęcia były robione w Tatrach na Wołowcu. Widoczki przednie, szlak nietrudny, więc polecam.

 

Dostępność i cena

Ja kupiłam oba ciastka Protein Cookie GO ON w Auchanie, ale niestety nie mam pojęcia, czy będą dostępne stacjonarnie gdzieś jeszcze. Przez Internet zamówicie je w wielu sklepach, m.in.:

 

 

Oba ciastka ważą po 50 g. Dokładnej ceny niestety nie podam, bo po mojej długiej dobrej passie zatrzymywania paragonów w końcu musiałam jakiś paragon wyrzucić i padło na ten. Pamiętam, że zapłaciłam coś koło 3,50-3,60 zł. Optymalnie, a wręcz całkiem w porządku. Niewiele większy, bo 60-gramowy Olimp Protein Snack kosztował mnie 8,99 zł, czyli prawie trzy razy więcej.

 

Skład

Nie udało mi się zrobić wyraźnego zdjęcia ze składem, więc pokazuje wam te składy w przesuwanych okienkach. Ostrzegam – są niestety dość długie.

 

Brownie – skład

Białka mleka 25% (koncentrat białek serwatkowych WPC 80 (z mleka), izolaty białek mleka MPI, mieszanka białek mlecznych i serwatki w proszku (mleko)), masło klarowane (Ghee) (mleko), czekolada 12% (substancja słodząca: maltitole; miazga kakaowa, emulgator: lecytyny (z soi); kakao o obniżonej zawartości tłuszczu, naturalny aromat waniliowy), substancja utrzymująca wilgoć: glicerol; substancja słodząca: maltitole; błonik rozpuszczalny (kukurydziany), skrobia kukurydziana, izolat sojowy, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu, błonnik rozpuszczalny (akacjowy), skrobia z tapioki, sól morska, sól, aromaty, substancja spulchniająca: węglany sodu; emulgator: lecytyny (z soi); substancja słodząca: sukraloza. Może zawierać: gluten, orzechy.

 

Very Berry – skład

Białka mleka 25% (koncentrat białek serwatkowych WPC 80 (z mleka), izolaty białek mleka MPI, mieszanka białek mlecznych i serwatki w proszku (mleko)), masło klarowane (Ghee) (mleko), substancja utrzymująca wilgoć: glicerol; owoce suszone 10,5% [żurawina 5% (żurawina, syrop z ananasa, skoncentrowany sok z ananasa, olej słonecznikowy, mąka ryżowa), rodzynka (rodzynka, olej bawełniany lub słonecznikowy), malina liofilizowana 0,5%], substancja słodząca: maltitole; błonnik rozpuszczalny (kukurydziany), skrobia kukurydziana, melasa trzcinowa, izolat sojowy, płatki owsiane, błonnik rozpuszczalny (akacjowy), substancja spulchniająca: węglany sodu, sól morska, emulgator: lecytyny (z soi), aromaty, skrobia z tapioki, sól, cynamon, substancja słodząca: sukraloza. Może zawierać: orzechy.

 

 

Nie znoszę oceniać takich produktów. No bo niby nie ma tu w składach niczego typowo złego i niedobrego, ale też no nie da się ukryć, że ciastka jakoś specjalnie wysoką jakością nie grzeszą i nie będą źródłem jakichś szczególnych składników odżywczych. Najlepiej uznać je za lepszą wersję produktów rekreacyjnych. Jeśli tylko jest taka możliwość, lepiej mimo wszystko zjeść „normalny” posiłek, ale jeśli tej możliwości nie ma (bo np. hasacie sobie po górkach), no to fajnie zjeść coś takiego niżeli zapychać się zwykłymi batonami. Bo tutaj zawsze mamy dodatkowe białko i przy tym zero cukru. Uważać muszą jedynie osoby wrażliwe na słodziki albo w ogóle spożywające dużo słodzików (możliwy efekt przeczyszczający) i osoby uczulone lub nietolerujące laktozy, bo różnych odmian mleka jest tu jednak dość sporo.

 

Wartości odżywcze

Protein Cookie GO ON (brownie & very berry) - wartości odżywcze

 

Różnice w makro są naprawdę minimalne. W obu ciastkach Protein Cookie GO ON mamy ok. 220 kcal i 11,5 g białka. W brownie jest trochę więcej tłuszczu (w tym tego nasyconego), very berry ma za to trochę więcej węglowodanów (i cukru – z owoców). Jest ok, ale też bez szału. Ja na pewno nie nazwałabym tego jednak ciastkiem proteinowym, skoro białka mamy tu w całości mniej niż 25%, czyli jak na coś proteinowego dość niewiele. Jeśli jednak chcecie przekąsić sobie coś bez cukru z lepszym makro, to będzie spoko.

 

Smak

Ciastka proteinowe GO ON i Wołowiec w tle

 

Recenzja będzie zbiorowa i krótka. Jak widzicie po zdjęciu, ciastka Protein Cookie GO ON testowałam na szczycie Wołowca i dlatego piszę na podstawie tego, co udało mi się spamiętać. Mogłabym kupić je znowu, ale nie zamierzam tego robić. Powód oczywisty. Nie za bardzo się polubiliśmy.

 

No i znowu się wyłamię. Na Ceneo i paru innych stronach naczytałam się prawie samych superlatywnych opinii na temat obu smaków, ale choć bardzo bym chciała, to nie mogę się z nimi zgodzić. Wiecie pewnie, że nie jestem jakoś szczególnie wrażliwa na posmak białka, ale tu mi ono ewidentnie przeszkadzało i najgorsze było to, że czułam je praktycznie od samego początku – prochowaty chamski posmak białka, który cały czas występował w tle. Bez niego byłoby super. Z nim było kiepsko. Bo ogólnie ciastka mają świetną strukturę. Są zbite, ale nie za twarde, dlatego fajnie się rozłamują, a w ich środku występują drobne kawałeczki owoców/czekolady (w zależności od smaku), które są zawsze fajnym urozmaiceniem. Same smaki też są ciekawe, odpowiednio słodkie etc. No tylko to białko. Ono niestety zabrało mi całą przyjemność z jedzenia. A jak pewnie wiecie, w górach wszystko smakuje lepiej, więc tu ewidentnie musiało być coś nie tak.

 

MOJA OCENA:

Nie zrażajcie się jednak szczególnie moją oceną. Skoro tak wiele osób zachwala te ciastka, to istnieje spora szansa, że nie powielicie mojego niezadowolenia. Bo z ceny, składu i makro można być względnie zadowolonym. Nieprzyjemny posmak białka tak bardzo zaległ mi jednak w pamięci, że naprawdę nie wiem, co musiałoby się stać, żebym kupiła te ciastka ponownie.

Dodaj komentarz