Red Bull ZERO (bez cukru i kalorii)

Red Bull ZERO (bez cukru i kalorii)

Red Bull to absolutny energetyczny klasyk. Występuje w kilku różnych wariantach, także smakowych, ale do tej pory na polskim rynku doczekaliśmy się wyłącznie dwóch jego bardziej 'dietetycznych wersji': SUGARFREE (bez cukru) i ZERO (bez cukru i bez kalorii). Teoretycznie Red Bull ZERO, z tego co wyczytałam, jest w Polsce już od paru ładnych lat, ale dopiero ostatnio częściej widuję go w zwykłych sklepach. To wystarczający powód do tego, by w końcu go wypróbować (nigdy wcześniej go nie piłam), no i też zobaczyć, czym różni się on od wersji bezcukrowej, bo nie powiem, bardzo mnie to zastanawia.

 

Dostępność i cena

Ja akurat kupiłam go stacjonarnie w Żabce i tam właśnie występuje on najprawdopodobniej w stałej ofercie. Całkiem niedawno z wersją ZERO zetknęłam się również w Biedronce, ale gdy ostatnio byłam w Biedrze, no to już jej nie widziałam, więc możliwe, że była to jakaś czasowa oferta. Online – m.in. w Delikatesach Emiś.

 

Objętość: 250 ml. Cena z Żabki: 6,99 zł normalnie, 4,99 zł po promocji. Dużo za dużo. Monstery w Żabce kosztują koło 5-6 zł, a są jednak dwa razy większe. Tu płacimy wyłącznie za markę. A ja tego bardzo nie lubię.

 

Skład

Red Bull ZERO - skład i tabela wartości odżywczych

 

Tauryna wraz z kofeiną i witaminami z grupy B gwarantują łagodny efekt pobudzenia – hamują uczucie zmęczenia, wspomagają koncentrację i warunkują prawidłowe działanie centralnego układu nerwowego. Właśnie z tych powodów sięgamy po energetyki. Czy jednak przy próbie chęci zwalczenia skutków nieprzespanej nocy nie fundujemy sobie na własne życzenie dodatkowych problemów zdrowotnych? Czy reszta składu Red Bulla ZERO też jest ok? No popatrzmy.

 

Jak najbardziej. Wszystkie składniki są całkiem w porządku. Ja wiem, że mnóstwo osób wciąż boi się tych wszystkich napojów energetycznych, a już zwłaszcza tych wymysłów typu zero czy bez cukru, ale naprawdę nie taki diabeł straszny, jak go malują. Dwutlenek węgla chyba wszystkim jest znajomy i chyba nikt nie będzie go posądzać o szkodliwy wpływ na zdrowie. Węglany sodu to po prostu soda oczyszczona, węglany magnezu – jedna z form magnezu występująca w różnych preparatach magnezowych z apteki, a guma ksantanowa to substancja, która działa jak błonnik, co znaczy, że wywiera wręcz korzystny wpływ na organizm, głównie układ pokarmowy. Taumatyna jest naturalną słodką substancją pozyskiwaną z owoców. Równie naturalne i neutralne dla zdrowia są dwa dodane barwniki – karmel i ryboflawina (ryboflawina to po prostu witamina B2). Jedynymi bardziej kontrowersyjnymi substancjami będą tauryna i – oczywiście jak zawsze – substancje słodzące.

 

Chociaż w sumie o tych substancjach słodzących też nie ma co się rozpisywać. Glikozydy stewiolowe są całkowicie bezpieczne dla zdrowia. O acesulfamie K i sukralozie różnie się mówi, ale póki co badania naukowe nie wskazały na to, by przy nieprzekraczaniu ich zalecanych dziennych dawek rzutowały one negatywnie na ludzkie zdrowie. Zawsze to ZNACZNIE lepszy wybór niż czysty cukier. Substancje słodzące nie podnoszą poziomu glukozy we krwi, nie powodują wyrzutów insuliny i też nie wprowadzają do organizmu pustych zbędnych kalorii. Choćby z tych trzech powodów warto zastępować nimi czysty cukier.

 

Red Bull ZERO vs Red Bull SUGARFREE

Przechodzimy do części, która mnie samą interesuje zdecydowanie najbardziej. Czym różni się Red Bull ZERO od Red Bulla SUGARFREE? Czy w ogóle te dwie wersje czymkolwiek się od siebie różnią? W celu zdobycia odpowiedzi na to pytanie zajrzałam sobie na stronę samego producenta. A na stronie jest napisane:

 

Red Bull Zero i Red Bull Sugarfree zawierają te same składniki – kofeinę, taurynę i niektóre witaminy z grupy B. Oba nie zawierają cukru. Został on zastąpiony niskokalorycznymi słodzikami. Red Bull Zero daje Ci wybór, bo pozwala cieszyć się smakiem innym niż Red Bull Sugarfree.

 

Czyli to to samo, tylko smak inny? Dziwne. Na pewno jednak nie ma między tymi napojami żadnych specjalnych różnic. Może właśnie poza smakiem.

 

Wartości odżywcze

 

Red Bull ZERO to napój BEZ CUKRU, BEZ KALORII i bez podstawowych składników pokarmowych (białek, tłuszczy i węglowodanów). Mamy w nim za to całkiem pokaźną dawkę kilku witamin z grupy B, które uzupełniają działanie kofeiny i tauryny, bo podobnie jak i one oddziałują głównie na układ nerwowy. Ale oczywiście to tylko taki atrakcyjny dodatek. Mimo wszystko napoje energetyczne nie powinny być traktowane jako źródło witamin. Od tego mamy żywność naturalną i nieprzetworzoną, a w przypadku witamin z grupy B są to głównie podroby (wątróbka!!!), mięso, sery, roślin strączkowe, orzechy i nasiona.

 

Smak

Red Bull ZERO - zdjęcie w samochodzie

 

Powiem szczerze, że za Red Bullami nigdy nie przepadałam i zwykle wybierałam Blacki albo Tigery. Ale ten jest umiarkowanie dobry. Da się wypić, choć przy większej pojemności na pewno byłoby mi już ciężko. Smak typowego, mocno gazowanego napoju energetycznego z owocowym posmakiem – świeżym, ale zdecydowanie zanadto landrynkowym. Największym minusem jest jednak za duża słodkość.

Jak zwykle. Jak zwykle przesadzono pod tym względem. Czy naprawdę kubki smakowe konsumentów są już tak przyzwyczajone do słodkiego smaku, że do każdego napoju energetycznego trzeba dowalać aż taką ilość słodzików? Ten posmak kojarzy mi się – a jakżeby inaczej – z moimi 'ulubionymi' Monsterami. Słodziki czuć i czuć je niestety za mocno, już od pierwszej chwili, choć wydaje mi się, że czuć je mimo wszystko mniej niżeli w wariancie Sugarfree (ale tak połowicznie go pamiętam). Tego posmaku chyba po prostu nie da się pozbyć. Choć może i się da, bo mam wrażenie, że jednak Black bez cukru nie jest aż tak chamski pod tym względem.

 

Mówiąc krótko – smak wypada poniżej średniej. Zaznaczam też, że mój Red Bull podczas testów był bardzo mocno schłodzony. Wczoraj próbowałam go w temperaturze pokojowej i „na ciepło” okazał się obrzydliwy.

 

MOJA OCENA:

Chyba byłabym niesprawiedliwa, gdybym wystawiła wyższą ocenę. Red Bull ZERO w smaku wypada na podobnym poziomie co Monster Ultra Fiesta. Totalnie dyskwalifikuje go natomiast cena. Nie wyobrażam sobie płacić siedmiu złotych za małą puszkę energetyka. Zbliżone w smaku i składzie napoje można znaleźć za 2-3 zł. I są to dużo lepsze napoje.

 

Info o nowej recenzji zawsze znajdziecie na moim Instagramie!

 

Dodaj komentarz