Patrzę na Zakopane ze szczytu Giewontu
Uncategorized

Zmiany, zmiany…

Nie wiem, czy ktoś tu jeszcze zagląda, ale statystyki twierdzą, że niby tak, więc uznałam że może warto coś tu jednak napisać – gwoli małego sprostowania, bo moje odejście było spontaniczne, no i nagłe – żadnego info dla Was.

 

Czemu mnie nie było? Proste – wypaliłam się.

Może nawet nie do końca chodzi o to, że nie miałam ochoty na pisanie recenzji, może bardziej była to naturalna konsekwencja zmiany mojej diety, w której „fit” produkty przestały być już gościem honorowym. Zmieniłam swoje priorytety, trochę też zainteresowania. Oczywiście nie mam tu na myśli tego, że teraz żywię się hamburgerami z maka i słodyczami, ale właśnie wydaje mi się, że odżywiam się tak dobrze, jak nigdy wcześniej, bo bazuję na rzeczach prostych, a gdy już mam na coś ochotę, no to zjadam to bez wyrzutów, nawet jeśli są to białe Michałki (no kocham!). Od czasu do czasu wpadną mi jeszcze w ręce jakieś fit nowości, ale już tak bardzo się na nich nie fiksuję i nie zamykam się wyłącznie na rzeczy proteinowe, eko, wege czy bezcukrowe.

 

Idąc dalej – przestałam w ogóle zamykać się na tematy związane z żywieniem. Jedzenie nie jest już dla mnie aż tak istotne. Przestało być czymś, wokół czego kręciło się moje życie. No i tak jest właśnie fajnie.

 

Wydaje mi się, że w końcu odkryłam, co to znaczy mądra „dieta”. Wydaje mi się też, że ostatnio wiele osób poszło w tę stronę, bo ta cała branża „fit” jak gdyby traci popularność, sama odobserwowałam wszystkie super fit laski, które tylko wpędzały mnie w kompleksy, a ostatnio nawet zrobiłam sobie mały challenge i postanowiłam w ogóle odinstalować Instagrama na min. jeden tydzień (póki co mam trzeci dzień :)).

 

To teraz KONKRETY. Czyli co – recenzji już nie będzie?

Szczerze? Nie mam pojęcia. Możliwe że jednak będą, ale na pewno nie w takiej formie jak dotychczas. Mam mocne zapędy perfekcjonistyczne, a tym razem zamierzam podejść do blogowania na luzie i nie zamykać się w żadnej sprecyzowanej bańce, która tylko narzucałaby mi ograniczenia, byleby wszystko do siebie idealnie pasowało. Nie zamierzam tu nagle wyskakiwać z postami na temat silników spalinowych, ale rozszerzę moje centrum zainteresowań na ogólnie pojmowany (i dla każdego mogący znaczyć coś innego) „zdrowy styl życia”. Zakładam, że będę pisać o sporcie, moich aktywnościach, ale też i dbaniu o zdrowie psychiczne (medytację polecam absolutnie każdemu), a czasem i o jedzeniu. Po prostu – zobaczymy, wyjdzie w praniu. Ja się nie chcę na nic zamykać i mam nadzieję, że nawet fani fit recenzji to zrozumieją.

 

W sumie to by było na razie na tyle z rzeczy, które chciałam Wam przekazać. Jeżeli jesteście ciekawi, co będzie z tym blogiem dalej, to zaglądajcie tu regularnie, a jeśli nie jesteście ciekawi, no to oczywiście ja nikogo do niczego nie zmuszam – pisanie dla samej siebie też ma swoje dobre strony 🙂

 


 

Trochę to wszystko chaotyczne, ale mam nadzieję, że zrozumiecie mój przekaz i że zrozumiecie moją decyzję. Do poprzednich recenzji zawsze zresztą możecie zaglądać. One nie znikną, nawet jeśli ja postanowię się stąd usunąć.

 

Miłego dnia!

 

Jestem Ola, mam 25 lat i lubię jeść, ćwiczyć i pisać. Stąd pomysł na bloga. Połączenie różnych pasji dające w efekcie przede wszystkim recenzje "fit" i mniej "fit" produktów.

4 komentarze

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.