Zupa Pomidorowa Pan Pomidor (z bazylią)

To już moje drugie podejście do zupek Pana Pomidora. Drugie i mam nadzieję, że lepsze. Na pierwszy ogień poszła Pani Marokańska – smakiem nie zachwyciła, ale uznałam, że powodem mogły być tu moje tradycyjne i nielubujące się w egzotyce kubki smakowe. Teraz poszłam w klasykę. Sama jestem ciekawa, jak tradycyjna Zupa Pomidorowa Pana Pomidora wypadnie w tym starciu. Tradycyjna, ale jednak z dodatkiem bazylii!

 

Dostępność i cena

Podobnie jak w przypadku wersji Marokańskiej Pana Pomidora z Bazylią dostaniecie praktycznie wszędzie – w Carrefourze, Auchanie, Tesco, Piotrze i Pawle, licznych Żabkach i Fresh Marketach oraz wielu innych marketach. Dostępność jest świetna, a i cena nie pozostawia wiele do życzenia. W teście Pani Marokańskiej trochę na nią narzekałam, bo uszczupliła mój portfel o całe 7,99 zł, ale klasyczna pomidorówka jest już tańsza – w Auchanie zapłaciłam za nią 5,99 zł. Nie jest to może zabójczo niska kwota, ale da się ją przeżyć, gdy głód zagląda nam w oczy i trzeba na szybko go czymś zaspokoić. Lepsze przecież to niż „hamburger z maka”.

 

Skład

 

Jak to już chyba bywa u Pana Pomidora, kolejny raz mamy do czynienia ze „składową” perełką. Zupkę wypełniają jedynie naturalne składniki i warto dodać, że w 57% jest to pulpa pomidorowa (pomidory przetworzone, ale zachowujące większość swoich wartości odżywczych). Gdybym już musiała się do czegoś przyczepić, tym czymś byłby cukier. Trzy łyżeczki białego słodzidła na całe opakowanie nie są jednak jakąś zabójczą ilością. W znacznie mniejszym Snickersie znajdziecie ich już pięć, a w klasycznej czekoladzie Milki – aż dziesięć!

 

Skoro skład to głównie same warzywa, nic dziwnego w tym, że Pan Pomidor z Bazylia jest niskokaloryczny. Dla niektórych będzie to zaleta, dla mnie jednak wada. Cała porcja dostarcza nam 156 kcal. Na pewno nikt się tym nie naje, a nawet trudno potraktować to jak przekąskę. Dopiero po dodaniu makaronu, odrobiny śmietanki i np. garści pestek dyni, moglibyśmy uznać zupę za kompletny i pełnowartościowy posiłek. Bo nawet rozkład makroskładników nie jest tu najlepszy. Warzywa są przede wszystkim źródłem węglowodanów. Gdzie tu więc miejsce na białko lub tłuszcze?

 

Smak

 

Lubię kremy pomidorowe. Naprawdę lubię, ale tego akurat nie za bardzo. Zacznijmy jednak od początku. Zapach jest delikatny, początkowo przypomina taką typową domową pomidorówkę. Gdy jednak dłużej się nad nim zastanowię, odkrywam, że kojarzy mi się bardziej z koncentratem, a jeszcze bardziej z butelkowanymi sokami pomidorowymi. Konsystencja kremowa, ale nie do końca gładka – wolę mocniej przetarte warzywa. A jak wypada smak?

 

Moje kubki smakowe od razu zostają zaatakowane silną kwaskowatością. Zerkam do składu – powodem może być tu dodatek kwasu cytrynowego w pulpie. Nie wiem, jak dużo trzeba było go dodać, aby uzyskać tak mocno octowy posmak. Gdybym przymknęła na niego oko, Pan Pomidor z Bazylia okazałby się naprawdę smaczny, ale nie, nie da się zapomnieć o kwasie, który z każdą łyżką staje się coraz bardziej intensywny. Myślę, że kleks śmietanki lub jogurtu byłby tutaj doskonałym przełamaniem. Ale skoro oceniamy produkty bez dodatków – ja jestem na nie.

 

MOJA OCENA:

 

 

Sama już nie wiem, czy jestem zbyt wybredna, czy po prostu trafiam ostatnio na same buble. Wiem, że zupki Pana Pomidora mają swoje wierne grono fanów, ale póki co nie mogę do niego dołączyć. Zupa Pomidorowa z Bazylią jest propozycją zdrową, ale średnio smaczną. Dopiero po jej przerobieniu uzyskałabym taki smak, jaki w pełni by mnie usatysfakcjonował.

 

2 thoughts on “Zupa Pomidorowa Pan Pomidor (z bazylią)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *