Makaron z czerwonej soczewicy (białkowy), Go Vege

Makaron z czerwonej soczewicy (białkowy), Go Vege

Moda na wszystko co wege trwa. I dobrze, bo wyraźnie wpływa ona na ograniczenie spożycia mięsa, a to z kolei dobra rzecz dla całego naszego środowiska, zwłaszcza w kontekście ocieplania się klimatu (w dużym uproszczeniu mniej mięsa to i lepszy klimat). Sama – mimo iż wciąż zaliczam się do mięsożerców – dałam częściowo porwać się tej wege fali i chyba tak podświadomie coraz częściej wybieram różne wegańskie opcje. Ostatnio mieliście tego przykład w postaci makaronu z zielonego groszku Go Vege, który na tyle mocno skradł on moje serce, że dziś mam drugi jego wariant: makaron z czerwonej soczewicy. Tym razem w formie fusilli, czyli świderków.

 

Dostępność i cena

Tak jak już pisałam ostatnio, Go Vege jest marką biedronkową. Konkretnie te makarony (i z groszku, i z soczewicy) dostaniecie więc w Biedronce. Ale dzięki temu, że ostatnio strączki są na topie, tego rodzaju produkty pojawiają się w ofertach wielu marek i w tym momencie można je kupić praktycznie w każdym większym sklepie. A czasem nawet i w małych osiedlowych sklepikach. Bardzo mnie to cieszy.

 

Cena też taka jak ostatnio, czyli 4,99 zł za 250 g. I wbrew pozorom jest to kwota bardzo przystępna. Ceny makaronów strączkowych innych marek są na ogół dwukrotnie wyższe.

 

Skład

Makaron z czerwonej soczewicy (białkowy), Go Vege - skład i tabela wartości odżywczych

 

“Do wyprodukowania tego makaronu używamy tylko JEDNEGO składnika – czerwonej soczewicy” ⇒ czyli tak jak ostatnio skład jest czysty. Takie produkty warto włączyć do diety. Strączki ogólnie są super, ale warto pamiętać, że tylko dla tych osób, które dobrze je tolerują. A z tym bywa różnie.

 

Dlaczego warto jeść strączki?

Rośliny strączkowe to bardzo wartościowe produkty.  Są jednym z lepszych źródeł białka dla osób, które nie spożywają produktów pochodzenia zwierzęcego albo chcą je ograniczać. Nie mają co prawda aż tak idealnego profilu aminokwasów jak mięso czy nabiał, ale i tak jest on dość korzystny. Zawierają też sporo błonnika, który holistycznie wpływa na organizm, regulując przemianę materii, no i wykazują się niskim indeksem glikemicznym. A to oznacza, że mogą być uzupełnieniem diety w cukrzycy.

 

A dlaczego nie warto ich jeść?

Pytanie powinno brzmieć raczej: kiedy nie warto ich jeść. A na pewno wtedy, gdy organizm nie radzi sobie z ich trawieniem i źle się po nich czujemy. Ten problem występuje niestety często. Osobiście kocham strączki i mam to szczęście, że dobrze na nie reaguję, ale nie każdy to szczęście będzie posiadać.

 

Wszystkie kłopoty trawienne biorą się ze składu strączków, w których niestety występuje spora ilość substancji zaliczanych do grupy FODMAP. Związki tego rodzaju nie są zbyt dobrze wchłaniane i absorbowane w jelicie. Wiążą sporo wody, przez co rozszerzają ścianki jelit i mogą powodować uczucie „przelewania się w brzuchu” (pewnie większości znajome). Osoby z zespołem jelita drażliwego muszą szczególnie na nie uważać. Nadmiar FODMAP w diecie u nietolerujących ich osób będzie powodować bóle brzucha, wzdęcia i… gazy. Dużo nieprzyjemnych gazów. Ale to nie oznacza, że od razu trzeba rezygnować z jedzenia wszystkich strączków.

 

Rzadko jest bowiem tak, że wszystkie rośliny strączkowe powodują te same problemy trawienne. Można dobrze czuć się po zjedzeniu ciecierzycy, ale już cierpieć na silne wzdęcia po groszku czy fasoli. Są to kwestie bardzo indywidualne, które trzeba sprawdzać na sobie i w razie dostrzeżenia problemu eliminować z diety konkretne produkty (te, po których czujemy się źle), a sporo zależy też od połączeń, czyli od tego, z czym spożywamy konkretne strączki. Na dole pokazałam Wam akurat przykład posiłku o BARDZO wysokiej zawartości FODMAP. Wygląda zdrowo, ale dla wielu osób zdrowy nie będzie. Niektórzy po takiej strączkowej bombie prawdopodobnie nie ruszą się z łóżka z powodu wzdęć, bólów brzucha i gazów.

 

A dlaczego warto jeść soczewicę?

Przede wszystkim z wyżej wymienionych powodów. I nie tylko. Soczewica ma też sporo różnych witamin i minerałów, a na tle produktów roślinnych wyróżnia się zwłaszcza zawartością witamin z grupy B, które w większych ilościach goszczą zwykle w produktach odzwierzęcych (głównie mięsie i podrobach). Już 100 g soczewicy pokryje niemalże w połowie zapotrzebowanie na tiaminę (witaminę B1) i kwas foliowy (szczególnie ważny dla kobiet w ciąży i karmiących mam). Z minerałów najwięcej ma potasu. A ten składnik powinien szczególnie zainteresować osoby trenujące, gdyż wspomaga on syntezę białek, co przekłada się na budowę tkanki mięśniowej.

 

Wartości odżywcze

Makro mocno zbliżone do makaronu z zielonego groszku, ale trochę jednak… lepsze. W ogólnej kaloryczności, tłuszczu i węglowodanach większych różnic nie ma, ale wersja z soczewicy ma jednak prawie trzykrotnie mniej cukru (choć i to niczego specjalnie nie zmienia, skoro te 5 g występujące w groszku to mała łyżeczka). Różnica jest jednak w białku i to wyraźna. W grochu było go 22 g / 100 g, tutaj – 26 g / 100 g.  Makaron z czerwonej soczewicy aż w 1/4 składa się zatem z białka i tym sposobem staje się lepszym źródłem tego makroskładnika od niejednego batona „proteinowego”.

 

Smak

Makaron z czerwonej soczewicy z pesto, bazylią i fasolą

 

Makaron z czerwonej soczewicy podałam z białą fasolą, ciecierzycą z puszki, pomidorowym pesto, świeżą bazylią i sosem sojowym. Ten sos sojowy znalazł się trochę z przypadku, bo gdzieś natknęłam się na informację, że w kuchni azjatyckiej często łączy się go właśnie z makaronem z soczewicy. Zresztą ja lubię takie miszmasze. Kompozycje niejadalne dla mnie nie istnieją.

 

Wyglądem przypomina zwykły makaron, ale nie jest wcale taki zwykły. Tym razem – na szczęście – udało mi się go nie rozgotować. I nie wiem, czy to właśnie z powodu nieprzegotowania, czy jednak chodzi o samą ciecierzycę, ale ta wersja smakuje mi jeszcze bardziej od groszkowej, mimo iż jakichś kolosalnych różnic w smaku nie ma. Makaron ma bardziej zbitą strukturę. Wciąż jest zbliżony smakiem do zwykłego makaronu, jednakże tym razem mocniej daje się wyczuć inne nuty. I dla mnie to super. Zdecydowanie lubię takie wariacje i lubię, gdy rzeczy oczywiste stają się nagle zupełnie nieoczywiste, a tak dokładnie jest z tym makaronem. W sumie to nie wiem, czy sobie wymyślam, ale wyczuwam w nim wyraźnie jakąś słodkość, a jednocześnie kwaskowatość, co w końcowym rozrachunku daje świetny efekt. Mi zdecydowanie smakuje. Teraz powiem, że smakuje mi znacznie bardziej niżeli groszek. Na słodko jednak go jednak chyba nie zjadła.

 

Tak smakował sam, ale gdy zaczęłam jeść go w potrawie, mogłam całkowicie zapomnieć o jego ciecierzycowym pochodzeniu. Z pesto i innymi dodatkami wypadał jak normalny makaron. Wątpię, by ktokolwiek się zorientował, z czego został zrobiony. Nawet wygląd go nie zdradza. Smaczny, niebanalny i INSPIRUJĄCY produkt.

 

MOJA OCENA:

bicepsbicepsbicepsbicepsbiceps biceps

Oceniam tak samo jak groszek, czyli soczewica dostaje maksa, ale jeszcze raz zaznaczam, że to ona smakuje mi jednak bardziej. No i ma więcej białka. To też przemawia na jej korzyść.

A jeśli szukacie inspiracji do przejścia na dietę roślinną albo do ograniczenia spożycia mięsa, koniecznie sprawdźcie profil Owsianej (i na Youtube, i na Instagramie). Ostatnio sama zachłysnęłam się jej podcastami, których głównym atutem są GOŚCIE – bardzo różni, często niezwiązani bezpośrednio ze światem dietetyki, ale zawsze niezwykle inspirujący. Można się wielu rzeczy dowiedzieć (o żywieniu i nie tylko) i spojrzeć na świat innymi oczami. Naprawdę polecam, a nie jest to polecenie sponsorowane 😉

Dodaj komentarz